Przejdź do treści
Poradniki seksualne 13 sierpnia 2019 14 minut czytania

„Jestem prawiczkiem i się tego wstydzę” – jak sobie z tym radzić?

Jestem prawiczkiem – to zdanie dla wielu mężczyzn brzmi jak wyrok, jak wstydliwy sekret, jak dowód porażki i coś, czego absolutnie nie wolno powiedzieć na głos, bo przecież „prawdziwy facet” powinien mieć za sobą...

Poradniki seksualne

Praktyczne teksty o seksie, fantazjach, rozmowach, pikanterii i pierwszych krokach w świecie erotycznej odwagi.

Jestem prawiczkiem – to zdanie dla wielu mężczyzn brzmi jak wyrok, jak wstydliwy sekret, jak dowód porażki i coś, czego absolutnie nie wolno powiedzieć na głos, bo przecież „prawdziwy facet” powinien mieć za sobą doświadczenia, podboje, historie i całą kolekcję łóżkowych wspomnień. Tylko że ja powiem Ci od razu: spokojnie. Sam fakt, że myślisz „jestem prawiczkiem”, nie czyni Cię gorszym mężczyzną. Nie odbiera Ci wartości. Nie przekreśla Twojej atrakcyjności. Nie oznacza, że nigdy nie stworzysz związku, nie będziesz dobrym partnerem i nie nauczysz się bliskości.

Problem polega na tym, że zdanie „jestem prawiczkiem” bardzo często nie opisuje tylko braku doświadczenia seksualnego. Ono niesie ze sobą cały ciężar: wstyd, porównywanie się z innymi, lęk przed oceną, presję społeczną, strach przed kompromitacją, poczucie spóźnienia i pytanie „czy ze mną jest coś nie tak?”. I właśnie z tym ciężarem trzeba się zmierzyć. Nie z samym faktem, że jeszcze nie doszło do inicjacji seksualnej, ale z tym, co sobie wokół tego faktu zbudowałeś w głowie.

Bo często największym problemem nie jest to, że mężczyzna mówi sobie „jestem prawiczkiem”. Największym problemem jest to, że natychmiast dokleja do tego: „czyli jestem przegrany”, „czyli żadna mnie nie zechce”, „czyli coś ze mną nie tak”, „czyli muszę jak najszybciej to zmienić, byle z kim, byle jak”.

To, że jesteś prawiczkiem, nie jest automatycznie problemem. Problemem może być dopiero wstyd, panika i desperacja, które zaczynają kierować Twoimi decyzjami.

Dorosły prawiczek – dlaczego ten temat tak boli?

Kiedy mężczyzna myśli „jestem prawiczkiem” w wieku 18 czy 20 lat, zwykle czuje presję, ale jeszcze łatwiej mu wmówić sobie, że „ma czas”. Kiedy jednak pojawia się 25, 30, 35 albo 40 lat, zdanie „jestem prawiczkiem” zaczyna brzmieć w jego głowie coraz ciężej. Nie dlatego, że nagle stało się obiektywnie straszne, ale dlatego, że społeczeństwo, koledzy, internet i własna wyobraźnia dokładają do tego masę oceny.

Mężczyźni bardzo często żyją w micie, że seksualne doświadczenie jest dowodem męskości. Że im więcej kobiet, tym większa wartość. Że „normalny facet” musi mieć za sobą odpowiednią liczbę przygód. Że jeśli ktoś mówi „jestem prawiczkiem”, to automatycznie jest nieporadny, dziecinny, nieatrakcyjny albo życiowo spóźniony. To są bardzo krzywdzące uproszczenia.

Tak, mężczyzna może odczuwać wstyd. Rozumiem to. Zwłaszcza jeśli od lat słyszy żarty, przechwałki i opowieści innych. Tylko że wiele takich opowieści jest podkoloryzowanych. Faceci potrafią robić z seksu konkurs, a potem pół życia cierpieć przez porównywanie się z historiami, które są w połowie fantazją, a w połowie pokazem przed kolegami.

Zdanie „jestem prawiczkiem” boli również dlatego, że często łączy się z samotnością. Bo pod spodem nie chodzi wyłącznie o brak seksu. Chodzi o brak doświadczenia bliskości, czułości, bycia wybranym, dotyku, pożądania, relacji. I to trzeba powiedzieć uczciwie: samotność potrafi boleć bardziej niż sam brak inicjacji.

„Jestem prawiczkiem” – czy naprawdę musisz się tego wstydzić?

Nie, nie musisz. Możesz czuć wstyd, bo emocje nie znikają od jednego zdania, ale sam fakt, że myślisz „jestem prawiczkiem”, nie jest czymś haniebnym. Ludzie mają różne historie. Jedni zaczynają życie seksualne wcześnie, inni późno. Jedni trafiają na relacje szybko, inni latami nie spotykają właściwej osoby. Jedni są śmiali, inni niepewni. Jedni mają okazje, inni ich unikają, bo strach jest silniejszy.

Wstyd często bierze się z przekonania, że wszyscy inni są dalej. Tylko że Ty nie widzisz całej prawdy o innych. Widzisz ich deklaracje, żarty, zdjęcia, związki na pokaz, pewne siebie miny. Nie widzisz ich lęków, problemów z erekcją, nieudanych pierwszych razów, toksycznych relacji, zdrad, samotności w związku, kompleksów i seksualnego chaosu. Doświadczenie nie zawsze oznacza dojrzałość. Czasem oznacza tylko liczbę sytuacji, z których ktoś niewiele zrozumiał.

Mężczyzna, który mówi „jestem prawiczkiem”, może być bardziej wartościowym partnerem niż ktoś, kto ma za sobą wiele przygód, ale nie potrafi być wierny, czuły, odpowiedzialny i obecny. Kobiety, które szukają stabilnej relacji, bardzo często nie marzą o mężczyźnie, który „zaliczał” wszystko, co się dało. Marzą o kimś, przy kim mogą czuć się bezpiecznie.

Seksualna przeszłość nie robi z mężczyzny skały. Charakter robi z mężczyzny skałę. A charakter nie zależy od tego, czy pierwszy raz masz już za sobą.

Mit samca alfa i presja „doświadczenia”

Wielu mężczyzn, którzy piszą „jestem prawiczkiem”, tak naprawdę walczy nie z brakiem seksu, ale z mitem samca alfa. Z obrazem faceta, który zawsze wie, co powiedzieć, jak dotknąć, jak poderwać, jak rozebrać kobietę spojrzeniem i jak zachować się w łóżku bez chwili zawahania. Problem w tym, że ten obraz jest często bardziej internetową bajką niż realnym życiem.

Kobiety nie zawsze chcą mężczyzny, który zachowuje się jak zdobywca. Owszem, pewność siebie jest atrakcyjna. Ale pewność siebie to nie przechwalanie się doświadczeniem. To spokój, szczerość, umiejętność rozmowy, odpowiedzialność i brak desperacji. Mężczyzna może być niedoświadczony seksualnie, a jednocześnie mieć klasę. Może nie mieć historii łóżkowych, ale mieć dobre serce, stabilność, czułość, poczucie humoru i lojalność.

Mit „doświadczonego faceta” bywa zdradliwy również dlatego, że pcha mężczyzn w złe decyzje. Ktoś myśli „jestem prawiczkiem, więc muszę szybko coś z tym zrobić”. I zaczyna szukać seksu jako potwierdzenia własnej wartości. Nie relacji. Nie kobiety. Nie bliskości. Tylko samego aktu, który ma magicznie zdjąć z niego etykietę. A to rzadko działa tak dobrze, jak sobie wyobraża.

Bo po pierwszym razie nadal możesz być niepewny. Nadal możesz bać się kobiet. Nadal możesz nie umieć budować relacji. Nadal możesz czuć pustkę. Sam seks nie naprawia wszystkiego. Może zdjąć jeden symboliczny ciężar, ale nie nauczy automatycznie bliskości, jeśli od początku omijasz to, co najważniejsze.

Największy błąd: szukanie seksu zamiast relacji

Jeśli w Twojej głowie ciągle krąży zdanie „jestem prawiczkiem i muszę to zmienić”, zatrzymaj się. Bo bardzo możliwe, że odwracasz kolejność. Problemem nie zawsze jest brak seksu. Bardzo często problemem jest brak relacji, brak odwagi w kontakcie z kobietami, brak umiejętności rozmowy, brak wiary w siebie albo brak środowiska, w którym możesz kogoś poznać.

Nie szukaj najpierw seksu, żeby potem dopasować do niego kobietę. To jest bardzo słaba droga. Szukaj kobiety, z którą zbudujesz kontakt, zaufanie i zainteresowanie. Jeśli między Wami pojawi się bliskość, seks przyjdzie naturalnie. Może szybciej, może później, ale będzie wynikał z relacji, a nie z desperackiej potrzeby „zaliczenia pierwszego razu”.

Poradniki seksualne

Czytać możesz długo. Przełom zwykle zaczyna się od wiadomości.

Jeśli po tym tekście czujesz, że temat dotyczy właśnie Ciebie, nie musisz owijać w bawełnę. Napisz, czego szukasz: rozmowy, zamówienia, kobiecego spojrzenia, prowadzenia albo odpowiedzi na fantazję, której jeszcze nie umiesz dobrze nazwać.

Napisz do mnie

Kiedy mężczyzna mówi „jestem prawiczkiem”, często całą energię skupia na jednym celu: pozbyć się tego statusu. Ale to myślenie potrafi zrobić z kobiety narzędzie do rozwiązania jego problemu. A kobieta to czuje. Jeśli patrzysz na nią głównie przez pryzmat własnej inicjacji, nie przez ciekawość jej osoby, robisz sobie krzywdę. I jej też.

Nie szukaj kobiety po to, żeby przestać być prawiczkiem. Szukaj relacji, w której seks będzie naturalnym etapem, a nie nerwowym zadaniem do wykonania.

Dlaczego nie warto mówić „jestem prawiczkiem” na samym początku?

Czy trzeba powiedzieć kobiecie od razu: „jestem prawiczkiem”? Nie. A już na pewno nie na pierwszej randce, nie w pierwszych wiadomościach i nie w formie spowiedzi, która ma zrzucić z Ciebie ciężar. To nie jest informacja, którą musisz podawać jak stan cywilny, zawód czy ulubioną kawę. Masz prawo do prywatności.

Nie chodzi o kłamstwo. Chodzi o timing. Jeśli powiesz „jestem prawiczkiem” za wcześnie, kobieta może nie wiedzieć, co z tym zrobić. Może poczuć presję. Może zacząć analizować, czy coś jest nie tak. Może pomyśleć, że oczekujesz od niej prowadzenia, cierpliwości, opieki albo rozwiązania Twojego wstydu. A przecież ona dopiero Cię poznaje.

Lepiej najpierw budować kontakt. Rozmawiać. Spotykać się. Flirtować. Uczyć się swobodnej obecności przy kobiecie. Jeśli relacja zacznie zmierzać w stronę intymności i poczujesz, że warto powiedzieć, możesz to zrobić spokojnie. Nie dramatycznie. Nie jak wyznanie winy. Raczej: „Nie mam dużego doświadczenia, więc zależy mi, żebyśmy szli spokojnie i szczerze”. To brzmi dużo lepiej niż ciężkie, pełne wstydu „jestem prawiczkiem i pewnie wszystko zepsuję”.

Słowa mają znaczenie. Możesz opowiedzieć o swoim braku doświadczenia bez robienia z siebie ofiary. Kobieta dużo lepiej przyjmie spokój niż panikę.

Strach, że „sprzęt nie zadziała”

Jednym z największych lęków mężczyzn, którzy piszą „jestem prawiczkiem”, jest obawa, że w odpowiednim momencie ciało odmówi posłuszeństwa. Że stres będzie tak duży, iż pojawi się problem z erekcją. Że kobieta się zorientuje. Że będzie niezręcznie. Że nastąpi kompromitacja. Panowie, oddech. Naprawdę.

Problemy z erekcją pod wpływem stresu zdarzają się także mężczyznom doświadczonym. To nie jest dowód, że jesteś beznadziejny. To dowód, że ciało reaguje na napięcie. Jeśli wchodzisz w sytuację intymną z myślą „muszę się sprawdzić, muszę udowodnić, muszę wypaść dobrze”, to sam robisz z seksu egzamin. A ciało często nie lubi egzaminów.

Pierwszy raz nie musi być perfekcyjny. Właściwie rzadko jest. Może być nieporadny, krótki, śmieszny, zbyt szybki, zbyt stresujący, delikatny, niezgrabny. I wiesz co? To jest normalne. Seksu uczymy się w relacji z konkretną osobą. Nie z filmów. Nie z opowieści kolegów. Nie z wyobrażeń. Z realnego kontaktu.

Jeśli kobieta jest dojrzała, czuła i naprawdę zainteresowana Tobą, nie zrobi z jednego stresującego momentu katastrofy. A jeśli zrobi – to może właśnie nie była kobietą, przy której warto zaczynać tak ważny etap. Pierwszy raz wymaga bezpieczeństwa bardziej niż techniki.

Pornografia a lęk przed pierwszym razem

Mężczyzna, który mówi „jestem prawiczkiem”, często ma za sobą dużo pornografii, ale mało realnej bliskości. I tu pojawia się problem. Pornografia potrafi bardzo mocno zniekształcić oczekiwania. Pokazuje ciała w określony sposób, sceny bez codziennej niezręczności, kobiety zawsze gotowe, mocny makijaż, idealne kadry, wyreżyserowane reakcje i seks, który ma wyglądać, a niekoniecznie być prawdziwym spotkaniem dwojga ludzi.

Jeśli Twój umysł przez lata karmił się głównie takim obrazem, realna kobieta może wydawać się „mniej”. Mniej perfekcyjna. Mniej gotowa. Mniej teatralna. Mniej przewidywalna. A realny seks może wydawać się stresujący, bo nie wygląda jak film. Tylko że film erotyczny nie jest instrukcją bliskości. Jest produktem.

Nie mówię, że pornografia zawsze niszczy. Ale jeśli jesteś prawiczkiem i czujesz silny lęk przed pierwszym razem, warto przyjrzeć się temu, ile Twoich oczekiwań pochodzi z realnego życia, a ile z ekranu. Kobieta nie musi wyglądać jak aktorka. Ty nie musisz działać jak aktor. Seks nie musi być spektaklem.

Jeśli zdanie „jestem prawiczkiem” łączy się u Ciebie z wieloletnim oglądaniem mocnych treści, zrób krok w tył. Daj głowie wrócić do zwykłego piękna. Do dotyku, spojrzenia, rozmowy, czułości, zapachu skóry. Bez tego można wejść w pierwszy seks z oczekiwaniami, które nie mają nic wspólnego z prawdziwą bliskością.

Prostytutka jako „rozwiązanie” – dlaczego to zwykle nie rozwiązuje problemu?

Wielu mężczyzn myśli: „jestem prawiczkiem, pójdę do prostytutki i będzie po sprawie”. Technicznie? Być może przestaniesz być prawiczkiem. Psychicznie? Niekoniecznie rozwiążesz problem. Bo jeśli pod spodem jest samotność, lęk przed kobietami, brak pewności siebie, trudność w rozmowie i poczucie bycia niechcianym, płatny seks nie sprawi magicznie, że to wszystko zniknie.

Może być nawet odwrotnie. Po wszystkim możesz poczuć pustkę. „Zrobiłem to, ale nadal nie mam relacji”. „Nie przeżyłem bliskości, tylko usługę”. „Nadal nie wiem, jak zachować się z kobietą, która naprawdę mnie interesuje”. Oczywiście każdy podejmuje własne decyzje, ale jeśli pytasz mnie o zdanie, nie uważam prostytutki za najlepsze rozwiązanie problemu typu „jestem prawiczkiem i się tego wstydzę”.

Bo wstyd nie zawsze zniknie od samego aktu. Wstyd znika, gdy zaczynasz inaczej patrzeć na siebie. Gdy uczysz się rozmawiać. Gdy przestajesz traktować kobiety jak bramkę do zaliczenia etapu. Gdy budujesz relację, w której możesz być niedoskonały i nadal akceptowany.

Nie idź na skróty tylko dlatego, że chcesz zdjąć z siebie etykietę. Etykieta i tak jest głównie w Twojej głowie.

Jak zacząć zmieniać sytuację, jeśli jesteś prawiczkiem?

Jeśli myślisz „jestem prawiczkiem i chcę coś z tym zrobić”, zacznij od podstaw, nie od łóżka. Najpierw naucz się być swobodniej przy kobietach. Rozmawiać. Flirtować. Słuchać. Zadawać pytania. Nie stawiać każdej rozmowy na piedestale. Kobieta to nie egzaminator Twojej męskości. To człowiek.

Zadbaj o siebie. Nie po to, żeby udawać kogoś innego, ale żeby czuć się lepiej we własnej skórze. Higiena, fryzura, ubrania, ruch, zdrowie, sposób mówienia, postawa, zainteresowania – to wszystko ma znaczenie. Pewność siebie nie bierze się z niczego. Buduje się ją małymi rzeczami, które pokazują Ci, że masz wpływ na swoje życie.

Poszerzaj środowisko. Jeśli od lat siedzisz w tym samym miejscu, z tymi samymi ludźmi, bez okazji do poznawania kobiet, trudno oczekiwać cudu. Kursy, hobby, spotkania, aplikacje randkowe, znajomi, wydarzenia, aktywności – cokolwiek, co daje kontakt z ludźmi. Nie idź tam z desperacją „muszę znaleźć kobietę”. Idź z ciekawością.

Poradniki seksualne

Czytać możesz długo. Przełom zwykle zaczyna się od wiadomości.

Jeśli po tym tekście czujesz, że temat dotyczy właśnie Ciebie, nie musisz owijać w bawełnę. Napisz, czego szukasz: rozmowy, zamówienia, kobiecego spojrzenia, prowadzenia albo odpowiedzi na fantazję, której jeszcze nie umiesz dobrze nazwać.

Napisz do mnie

Jeśli paraliżuje Cię sama rozmowa z kobietą, rozważ pracę nad lękiem społecznym, terapię albo trening komunikacji. To nie jest wstyd. To jest dojrzałość. Jeśli przez lata coś Cię blokuje, mądry mężczyzna szuka narzędzi, a nie tylko obwinia siebie.

Jak powiedzieć kobiecie o braku doświadczenia, gdy relacja staje się bliska?

Jeśli spotykasz kobietę, relacja idzie dobrze i czujesz, że zbliża się intymność, możesz powiedzieć o braku doświadczenia spokojnie. Nie musisz używać ciężkiego zdania „jestem prawiczkiem”, jeśli ono Cię paraliżuje. Możesz powiedzieć: „Nie mam dużego doświadczenia w seksie, więc chciałbym, żebyśmy nie spieszyli się i mówili sobie, co jest dla nas dobre”. To jest dojrzałe. To pokazuje troskę, nie panikę.

Możesz też powiedzieć: „Trochę się stresuję, bo ta sfera była u mnie dotąd bardzo prywatna i nie mam w niej takiej swobody, jak bym chciał”. Takie zdanie daje kobiecie kontekst, ale nie robi z Ciebie kogoś gorszego. Nie błagaj o akceptację. Nie przepraszaj za swoje życie. Nie rób z tego dramatycznego wyznania pod tytułem „teraz pewnie mnie zostawisz”.

Reakcja kobiety wiele Ci powie. Jeśli odpowie spokojem, czułością i zrozumieniem – dobrze trafiłeś. Jeśli zacznie wyśmiewać, poniżać albo robić z tego sensację – to ona pokazała brak klasy, nie Ty. W seksie i w relacji potrzebujesz kogoś, kto potrafi obchodzić się z delikatnością drugiej osoby.

Pamiętaj: brak doświadczenia można nadrobić. Braku empatii często nie.

„Jestem prawiczkiem” a budowanie męskiej wartości

Jeśli Twoja cała samoocena kręci się wokół zdania „jestem prawiczkiem”, oddajesz zbyt dużo władzy jednemu aspektowi życia. Seks jest ważny. Oczywiście. Nie będę udawać, że nie jest. Ale nie może być jedyną miarą Twojej męskości. Mężczyzna to nie tylko ciało w łóżku. To również charakter, stabilność, humor, ambicja, lojalność, czułość, odpowiedzialność, pasja, sposób traktowania ludzi.

Buduj wartość w obszarach, które masz pod kontrolą. Praca nad wyglądem, zdrowiem, stylem, rozmową, emocjami, relacjami, pieniędzmi, pasjami – to wszystko sprawia, że zaczynasz widzieć siebie szerzej niż przez brak pierwszego razu. A kobiety również widzą szerzej. Naprawdę.

Paradoks polega na tym, że im mniej desperacko próbujesz „pozbyć się problemu”, tym bardziej stajesz się atrakcyjny. Desperacja odstrasza. Spokój przyciąga. Jeśli mężczyzna myśli tylko „jestem prawiczkiem, muszę wreszcie zaliczyć”, zaczyna emanować napięciem. Jeśli myśli „buduję życie, w którym relacja i seks będą naturalną częścią”, jego energia jest zupełnie inna.

Nie musisz udawać doświadczonego zdobywcy. Masz stać się mężczyzną, przy którym kobieta czuje, że warto zostać.

Czego nie robić, jeśli wstydzisz się bycia prawiczkiem?

Po pierwsze: nie rób z tego obsesji. Jeśli codziennie powtarzasz sobie „jestem prawiczkiem”, wzmacniasz w głowie etykietę, która zaczyna przysłaniać wszystko inne. To fakt z Twojego życia, nie całe Twoje życie.

Po drugie: nie kłam przesadnie. Nie wymyślaj wielkich historii o byłych partnerkach i doświadczeniach, których nie było. Kłamstwo może dać chwilową ulgę, ale później będzie Cię stresować. Lepiej mówić mniej niż budować fikcyjny życiorys.

Po trzecie: nie zaczynaj od ekstremów. Jeśli pierwszy kontakt seksualny chcesz oprzeć od razu na lateksie, BDSM, mocnych fetyszach i scenariuszach z pornografii, możesz tylko zwiększyć presję. Najpierw naucz się bliskości. Później dodawaj intensywność. Nie odwrotnie.

Po czwarte: nie traktuj kobiety jak lekarstwa na wstyd. Ona nie jest od tego, żeby „naprawić” Twoją samoocenę. Może Ci towarzyszyć, może być czuła, może zrozumieć, ale nie powinna być obciążona rolą terapeuty Twojej męskości.

Po piąte: nie zakładaj, że wszystko jest stracone. Nie jest. Ludzie zaczynają związki w różnym wieku. Seksualność nie kończy się po dwudziestce. Życie naprawdę nie pyta o idealny harmonogram.

Podsumowanie – jestem prawiczkiem i co dalej?

Jestem prawiczkiem – to zdanie może brzmieć ciężko, ale nie musi definiować całego Twojego życia. Nie jesteś gorszy. Nie jesteś przegrany. Nie jesteś skazany na samotność. Jesteś mężczyzną, który nie ma jeszcze doświadczenia seksualnego, a to jest coś zupełnie innego niż wyrok na przyszłość.

Jeśli myślisz „jestem prawiczkiem i się tego wstydzę”, zacznij od zmiany perspektywy. Problemem nie jest wyłącznie brak seksu. Bardzo często problemem jest samotność, lęk przed kobietami, presja, porównywanie się z innymi, pornografia, brak pewności siebie albo odwrócona kolejność: szukanie seksu zamiast relacji. Gdy zaczniesz pracować nad tymi rzeczami, sam fakt braku inicjacji przestanie być takim potworem.

Nie musisz mówić o tym każdej kobiecie od razu. Nie musisz robić z tego dramatycznego wyznania. Nie musisz iść na skróty tylko po to, żeby „mieć to z głowy”. Lepiej budować siebie, poznawać ludzi, uczyć się rozmowy, flirtu i bliskości. Seks nie powinien być desperacką ucieczką od wstydu. Powinien być naturalnym etapem relacji, w której obie osoby chcą siebie nawzajem.

Jeśli kiedyś powiesz kobiecie, że nie masz doświadczenia, zrób to spokojnie. Bez przepraszania za swoje istnienie. Bez paniki. Bez błagania, żeby Cię nie oceniła. Dobra kobieta nie będzie robiła z tego cyrku. Może zapyta, może będzie zaskoczona, może będzie potrzebowała chwili, ale jeśli jest dojrzała, zrozumie, że człowiek to coś więcej niż liczba seksualnych doświadczeń.

To nie pierwszy raz czyni Cię mężczyzną. Mężczyzną czyni Cię to, jak traktujesz siebie, kobietę i relację, którą próbujesz zbudować.

Więc jeśli dziś myślisz „jestem prawiczkiem”, nie uciekaj od tego w panice. Przyjmij to jako aktualny fakt, nie ostateczną definicję. Pracuj nad sobą. Wychodź do ludzi. Ucz się rozmawiać. Dbaj o ciało, głowę i charakter. Nie karm się porównaniami. Nie rób z seksu magicznego testu wartości.

Bo możesz mieć pierwszy raz później niż inni i nadal stworzyć piękną, dobrą, stabilną relację. Możesz być niedoświadczony i jednocześnie wartościowy. Możesz się stresować i jednocześnie dać sobie szansę. A kiedy spotkasz kobietę, przy której nie będziesz musiał udawać kogoś innego, może się okazać, że cały ten wstyd był większy w Twojej głowie niż w realnym życiu.

Po lekturze

Coś w Tobie drgnęło? Napisz.

Możesz zostać z tym sam. Możesz też napisać do kobiety, która umie słuchać, prowadzić i nazywać rzeczy po imieniu. Kontakt, zamówienie, pytanie, fantazja - zacznij od konkretu.

Skontaktuj się

Komentarze

28 komentarzy pod tym wpisem.

  1. Mr. „X”

    Odpowiedz

    Na początek, chciałbym Ci bardzo podziękować za „pochyleniem się” nad tym problemem moja droga 🙂

    Niestety sam jestem prawiczkiem i wiem jak to męczy :/

    Mam skończone 30 lat, w zasadzie zbliżam się do 31, a nigdy nawet nie całowałem się z kobietą na poważnie (nie licząc „cmoków” na przywitanie, czy tzw. „dziubków”) 🙁

    Mój problem leży w bardzo niskiej samoocenie.
    Nie potrafię „zagadać” do kobiety.
    Szukałem w necie kobiety, z którą mógłbym się spotkać ale gdy wysyłam zdjęcie, najczęściej odpisują, że nie jestem w ich typie, że za chudy itd.

    Nie jest tak, że w ogóle nie potrafię rozmawiać z kobietami.
    Mam kilka znajomych płci pięknej i normalnie z nimi rozmawiam.
    Blokada włącza się gdy „na horyzoncie” pojawia się kobieta, z którą chciałbym czegoś więcej niż przyjaźni…

    Mam też niestety za dobry gust i szukam wśród kobiet raczej nieosiągalnych dla mnie (ślicznych jak Ty).
    Wiadomo, że liczy się to co „w głowie”, ale dla mnie wygląd też ma bardzo duże znaczenie.
    Jeśli kobieta nie pociąga mnie seksualnie, choćby nie wiem jak miła, mądra i ogólnie fajna była, nic z tego nie będzie :/

    Co do problemu ze „sprzętem”:
    Niestety problem ten nie jest zmyślony, czy przesadzony i nie chodzi tu o brak podniecenia, tylko bardziej o stres.
    „Jak to zrobić by nie dać plamy, nigdy przecież tego nie robiłem” itp. obawy.
    Oczywiście piszę to co wyczytałem na wielu forach erotycznych bo sam takiego doświadczenia nie nabyłem.
    Większość byłych prawiczków pisze właśnie o tym problemie…

    Miałaś kiedyś może „do czynienia” z prawiczkiem?

    Pozdrawiam 🙂

    1. Fetysz Dama

      Wiesz, w pewnym momencie życia wygląd powinien schodzić na zdecydowanie dalszy plan. Nie może być tak, że jest on dla Ciebie wciąż mega ważny (jak sam wspomniałeś, jesteś bardzo wybredny) i stanowi główne kryterium. Podstawą jest charakter, gdyż człowiek wiąże się z drugim człowiekiem głównie po to, by razem żyć i wspólnie dożyć starości. Wygląd przemija momentalnie, a umysł i charakter zostają do końca życia.

    2. Nikt

      A jeśli jest się prawiczkiem w wieku 35 lat, bo penis jest bardzo mały / w stanie spoczynku 2cm a podczas wzwodu 10 cm to co wtedy zrobić
      Suplementy na powiększanie nie działają ?‍♂️
      A żadna kobieta nie będzie chciała być z takim „facetem”

    3. Fetysz Dama

      Bez przesady. Ludzie są absolutnie różni – ktoś jest wysoki, ktoś niski, jedna kobieta ma wydatny biust, druga jest płaska jak deska itd. Nie można przykładać jednej miary do wszystkich związków. Związek to nie tylko seks (choć faktycznie, jest istotną częścią wielu relacji), lecz przede wszystkim wzajemne wsparcie i uzupełnianie się w wielu, wielu dziedzinach życia.

  2. Ja :)

    Odpowiedz

    Jeśli ktoś jest prawiczkiem i uważa, że ma problem, to powinien udać się do psychologa i wybić sobie to z głowy. Z takim podejście będzie patrzył na każdą kobietą zawsze przez przez pryzmat seksu, a nie jaką potencjalną życiową partnerkę. Jeśli ktoś ma 30 lat i nie ma kobiety, pomimo, że bardzo chciałby być z kimś w związku tzn. że powinien najpierw zacząć pracę nad sobą. Wyjść ze swojego kurwidołka i zacząć działać jak mężczyzna. Opuścić strefę komfortu i zacząć robić rzeczy, których dotychczas nie robił. Jeśli będziesz siedział cały czas w swojej „bańce” zawsze trafisz do szufladki kolega/przyjaciel. Odpowiedz sobie na pytanie, kiedy ostatni raz zagadałeś do obcej kobiety na przystanku, w sklepie, czy kelnerki w barze? Pewnie nigdy, bo nie masz odwagi i dlatego jesteś nadal sam….

    1. Fetysz Dama

      W pełni podpisuję się pod Twoimi słowami. Chodzi o to, by realnie działać, a nie wciąż marzyć czy też się bać.

  3. Mr. „X”

    Odpowiedz

    No widzicie… Najwyraźniej nie jestem tak dojrzały jak Wy.

    @FETYSZ DAMA

    Ja doskonale wiem, że wygląd zewnętrzny nie jest najważniejszy, ale nie potrafiłbym być z kobietą, która nie pociąga mnie seksualnie.

    Poza tym kto powiedział, że szukam teraz kobiety na całe życie?
    Może chciałbym nadrobić „stracony” czas, flirtować, randkować, cieszyć się życiem?

    @JA

    O jakiej strefie komfortu piszesz?
    Czy komfortowa jest dla mnie sytuacja, gdy idę np. ulicą, czy jestem w parku, widzę szczęśliwe pary i im zazdroszczę bo też tak bym chciał żyć a nie potrafię?
    Jak mam niby „zagadywać” do kobiet, gdy te albo „siedzą z nosami” w smartfonach, albo patrzą na mnie wrogo itd.?

    Może faktycznie czas udać się do psychologa… :/

    1. Fetysz Dama

      Odpowiem Ci tak… Pod koniec tamtego roku mój bardzo dobry znajomy rozmawiał ze mną na podobny temat. Od dłuższego czasu nie potrafi znaleźć partnerki, gdyż – jak twierdzi – „boi się zagadać”. Spytałam się go, czego dokładnie się boi. Wyśmiania? Olania? Jakiejś innej reakcji?

      Chodzi o to, że jeśli kobieta Ci odmówi, to… nic się nie dzieje. Nic! Nie niesie to za sobą absolutnie żadnych konsekwencji. Po prostu odmówiła i tyle. Widzisz, że ma nos w smartfonie? To podejdź do niej i po prostu zacznij rozmawiać. Wydaje Ci się, że patrzy na Ciebie spod byka? A może rzeczywiście Ci się tak wydaje, a w rzeczywistości jest miła?

      Nie poczyni żadnych postępów w tej materii jedynie ten, który nie podejmuje rękawicy.

  4. Mr. „X”

    Odpowiedz

    Ja wiem, że staracie się pomóc mi, ale ja nie umiem, nie potrafię się przełamać.
    Śmiałości nabieram po alkoholu, ale to też nie jest za dobry pomysł, „zagadywać” będąc „pod wpływem”…
    Ja z góry zakładam, że i tak nic z tego nie będzie bo wręcz „bije” ode mnie niepewność, strach, czy jak to nazwać :/
    W dodatku wiem, że nie jestem zbyt atrakcyjny.
    Jestem zbyt chudy i źle się czuje z samym sobą, a to przecież kobieta w mgnieniu oka „wyczuje” 🙁

  5. „Inny”

    Odpowiedz

    Wszystko dobrze opisane. Podpisuję się do głównego wątku artykułu. Mam 27 lat. Niemniej nie została poruszana jedną kwestia (chyba że tyczy się tylko mnie?). Nie chce rozpisywać całej historii, bo byłaby dość długa, wiec w lekkim skrócie. Od 8 lat jestem singlem. Studia, pierwsza praca, nie poznałem żadnej „wartościowej” dziewczyny… natomiast za czasów szkolnych byłem w trzech związkach, I każdy kolejny związek (jego koniec) ranil mnie coraz bardziej. Dziś, tak boję, się otworzyć przed kobietą, bo mam w pamięci te rany i kłamstwa…
    P.S. Tak, wiem. Jestem dziwny

    1. Fetysz Dama

      Cóż, prawda jest taka, że bolesne doświadczenia z przeszłości również są częstą przyczyną tego, że ciężko jest się zaangażować w coś nowego. Aczkolwiek 8 lat to – tak mi się wydaje – na tyle długi okres, że mimo wszystko powinieneś przez ten czas zdążyć uporać się z przeszłością, odciąć ją grubą kreską i patrzeć tylko i wyłącznie do przodu. Inaczej niestety Twój stan nie ulegnie zmianie.

  6. Mr. „X”

    Odpowiedz

    Ja niestety zawsze zakochiwałem się bez wzajemności :/

    Czasem myślę, że po prostu nie zasługuję na szczęście, na to by ktoś mnie pokochał 🙁

  7. Stvari

    Odpowiedz

    Ja również jestem (26 letnim) prawiczkiem; jednak w odróżnieniu od wielu innych „starszych” prawiczków, czuje się z tym znakomicie i nie chcę tego zmieniać. 🙂

  8. Mr. „X”

    Odpowiedz

    Brawo Ty! 😉
    Najważniejsze by być szczęśliwym 🙂
    Zazdroszczę!

  9. Gurex

    Odpowiedz

    Cześć,
    świetny wpis, ale z jedną rzeczą nie mogę sie zgodzić.
    W przeciwieństwie do Ciebie nie uważam, żeby pójście do prostytutki na pierwszy raz to było coś złego. To prawda, że po tym kobieta sama się nie znajdzie, ale to zawsze jakis krok. Dla niektórych może to być trochę drastyczne, ale często psychiatrzy i seksuolodzy polecają tę „teriapię”. Jestem pewien, że żaden prawiczek nie zacznie od żadnego bdsm, a po prostu będzię się chciał jak najwięcej nauczyc podczas takiej wizyty. Nawet jeśli ze stresu sobie nie poradzi to przecież prostytutka go nie wyśmieje tylko postara się żeby ta wizyta była udana. Dzięki temu jeśli uda mu się kiedyś znaleść partnerke nie będzie się stresował, że sobie nie poradzi, że to jego pierwszy raz, nabierze podstaw i będzie mu dużo łatwiej. Bardzo możliwe jest też to, że zmieni spojrzenie na kobiety i nie mam tu nic złego na myśli. Przełamie się psychicznie i w końcu stanie się pewniejszy siebie. Zniknie obawa przed wyśmianiem i desperacja.
    Jeśli chodzi o „a co ja powiem dziewczynie jak się zapyta o przeszłośc?”. Po pierwsze sama przyznajesz, że lepiej do prawictwa się nie przyznawać, wiec i tak prawiczek nie będzie do końca szczery. Sporo jest historii, w których dziewczyna odrzuciła chłopaka bo był niedoświadczony,, a znam wiele kobiet, którym nie przeszkadzałoby, że ich facet korzystał z usług prostytutek.
    Tak więc panowie, którym się jeszcze nie powiodło. Najgorsze co możecie zrobić to bezczynność.
    Pozdrawiam.

    1. Fetysz Dama

      Hej! Wielkie dzięki za tak cenny komentarz! 🙂 W pełni rozumiem Twoje zdanie, wg mnie jest to świetne uzupełnienie mojego tekstu, jednakże z innej perspektywy pod kątem omawianego tematu.

  10. Don Kam

    Odpowiedz

    @GUREX

    Twój wpis wygląda trochę jak reklama burdeli.
    Nie jeden alfons byłby Ci wdzięczny 😀

    Moim zdaniem „pierwszy raz” powinien być wyjątkowy i przeżyty z wyjątkową osobą 🙂

    „Pierwszy raz” ponoć pamięta się do końca życia (chyba, że ktoś wypił za dużo i film mu się urwał, ale podejrzewam, że wtedy mogłoby być ciężko ze stosunkiem) ;P

    Nigdy nie korzystałem z pomocy prostytutek, ale myślę, że poza mechanicznym seksem, niczego szczególnego tam się nie znajdzie.

    Jeśli jednak ktoś lubi takie klimaty, spoko.
    Każdy niech żyje po swojemu, tak jak chce, w końcu nikt za nas życia nie przeżyje 😉

  11. mysterynefarious

    Odpowiedz

    A co w sytuacji, gdy taka osoba nie chce wchodzić w żaden związek (uczciwie o tym mówiąc i nie ukrywając tego faktu) i po prostu chciała by spróbować seksu?

    1. Fetysz Dama

      Zasada jest prosta – jeśli dany układ / dana sytuacja pasują obu stronom, to nie widzę przeszkód. 🙂 Otwartość i szczerość są jak najbardziej wskazane, one mogą jedynie pomóc.

  12. Andrzej Mazurek

    Odpowiedz

    Mam 45 lat i.. Jestem prawiczkiem. Technicznie…
    Znaczy tak:
    Byłem pierwszy raz w łóżku z dziewczyną w wieku 21 lat. Pocałunki, petting, gra wstępna, pieściłem ją oralnie do orgazmu…już miałem włożyć… Koniec erekcji. Ok. Pomyślałem że za badzo się strsunę. Uspokoiłem się i następnego dnia…. To samo. Tydzień potem się rozstaliśmy.
    Miałem 23 lata i poszedłem do agencji… To samo. Już wszystko dobrze, byłem na najlepszej drodze do celu i… Zawiódł… Cholera.
    Kolejne 5 lat prób i zawsze to samo….
    Od 15tu lat nawet nie próbuję…
    Po co?
    Po co mam sprawiać komuś zawód?

    1. Fetysz Dama

      Andrzeju, w mojej opinii sprawa jest prosta – już dawno temu powinieneś skorzystać z usług dobrego psychologa lub też seksuologa.

  13. Revenn

    Odpowiedz

    Ja bardzo chciałbym spotkać dziewice. O ile mężczyzn którzy nie uprawiali seksu znam sporo tak kobiet bardzo mało. Najczęściej jesli się już trafi to osoba aseksualna. I tutaj należy tez zwrócić na jedną rzecz uwage. Myśle że sporo starszych prawiczków chcialo by trafić na partnerke która nie miała wcale albo bardzo malo partnerów seksualnych. Bo jeżeli on miał 0 a ona 20 i ma teraz z nią do końca życia zostać to pojawia się pewna niesprawiedliwość.

    1. Fetysz Dama

      Wszystko przez tzw. hipergamię, której obecność w dzisiejszych czasach jest niezaprzeczalna. Kobietom bardzo łatwo o seks, mężczyźni mają niestety dużo trudniej.

  14. Robert

    Odpowiedz

    Zupełnie się nie zgadzam z wieloma tezami. Sam miałem swój pierwszy raz u prostytutki, do dziś często z nich korzystam. Nie zgadzam się, z tezą, że albo ktoś znajduje sobie partnerkę w relacji albo pcha go presja – zewnętrzna lub jak to ujęto tutaj „wewnętrzna”. Są jeszcze po prostu potrzeby biologiczne, ciekawość kobiecego ciała. W pewnym wieku chęć i ciekawość seksu, poczucia innego ciała jest tak ogromna, że chce się to przeżyć w jakikolwiek sposób. Nie chodzi o presję społeczną. Nawet gdybym był sam na bezludnej wyspie to przecież popęd seksualny miałbym równie mocny. Czyli to nie jest tak, że presja znika to mógłbym pozostać prawiczkiem. No nie.

    Kolejny mit : „wystarczy zagadać do kobiety”. Miałem dziesiątki znajomych dziewczyn z którymi rozmawiałem na setki tematów, mam wiele pasji. Ale to wszystko były tylko rozmówczynie. Czysty Friendzone. Relacja czysto intelektualna jak się okazywało. Droga od rozmowy i nawet zaciekawienia do łózka z kobietą jest ogromnie długa. To wręcz odwrotny kierunek. No wiec zagadadywałem a seksu nie było. Jesli facet nie jest przystojny, „nie ma tego czegoś” to i zagadywanie i nawet wiedza jak u noblisty mu nie pomoże. Nie szerzmy mitu, że wystarczy „zagadać” , „wyjśc do ludzi” , „umyć się” a seks się znajdzie.

    Kolejny mit to przewaga seksu w relacji. Otóż seks w relacji – z definicji – jest tylko gdy relacja ma się OK. I jest też wówczas używany do manipulowania – facet jeśli chce mieć seks to musi dbać o relację. Nie ma seksu dla czystej przyjemności. Gdy kobieta zaczyna mieć wątpliwości do uczuć partnera albo wkradły się jakieś złe emocje to seks znika. Nigdy nie masz pewności w jakim nastroju będzie dziś partnerka i czy nie odmówi kolejny miesiąc „bo już nie czuje potrzeby”. Nigdy nie zrozumiem czemu seks w relacji jest uznawany za najlepszy wariant.

    Nie uważam by pierwszy raz w agencji był złym pomysłem. Co ma zrobić facet który nie ma powodzenia u kobiet – co mu poradzisz ? Ma czekać ? Do 30-tki ? Do 40-tki ? Na kogo jeśli nikogo seksualnie nie zainteresował ? A tak przynajmniej zazna trochę przyjemności przed starością.

    1. Fetysz Dama

      No widzisz Robercie, z kolei ja nie zgadzam się z Twoimi pewnymi tezami. 🙂 Ale to dobrze, gdyż daje nam pole do dyskusji:

      „W pewnym wieku chęć i ciekawość seksu, poczucia innego ciała jest tak ogromna, że chce się to przeżyć w jakikolwiek sposób.” – niby tak, lecz przeżycie pierwszego razu z prostytutką uważam za niezbyt dobre podejście do tego tematu. Jest to wtedy sprawa czysto mechaniczna, bezuczuciowa i może zupełnie wypaczyć podejście faceta do ogólnorozumianego seksu. Zaspokojenie potrzeby? Owszem. Długofalowa korzyść na przyszłość? Wątpliwe.

      „Kolejny mit: wystarczy zagadać do kobiety”. – nigdzie nie stwierdziłam, że „wystarczy zagadać” i nagle w magiczny sposób każdy facet sparuje się z każdą kobietą. Masz rację, nie wystarczy jedynie zagadać. Dwie osoby muszą przypaść sobie do gustu, by z tego było coś dalej. Jeśli przypadną sobie do gustu pod kątem zewnętrznym, to zapewne będzie z tego fajny seks. Jeśli dojdzie do tego dopasowanie względem długofalowych potrzeb, może z tego powstać fajny związek.

      „No wiec zagadadywałem a seksu nie było.” – bo to tak nie działa. 😉 Obecnie mamy tzw. hipergamię, czyli wielu facetów zabiega o względy danej kobiety. Nic więc dziwnego, że mogą przebierać w mężczyznach niczym w ulęgałkach, skoro mają tak duży wybór. Zresztą, rozmowa z kobietą to jedno, a zbliżenie fizyczne to drugie. Mężczyźni często nie umieją wyczuć danej kobiety i zazwyczaj albo za bardzo się skradają, albo są zbyt szybcy. Jedno i drugie potrafi zrazić. Niestety lub stety – wszystko to jest mocno skomplikowane i właśnie dlatego ciekawe.

      „Jesli facet nie jest przystojny, nie ma tego czegoś to i zagadywanie i nawet wiedza jak u noblisty mu nie pomoże.” – również się z tym nie zgadzam. Gdy rozejrzysz się dokładniej na mieście, znajdziesz sporo par, gdzie – obiektywnie rzecz biorąc – kobieta jest ładna, a facet brzydki. I – uprzedzając Ciebie – nie zawsze musi chodzić tutaj o status materialny.

      „Kolejny mit to przewaga seksu w relacji.” – mit? Nigdy nie słyszałam o czymś takim, jak „przewaga seksu w relacji”.

      „Co ma zrobić facet który nie ma powodzenia u kobiet – co mu poradzisz? Ma czekać? Do 30-tki? Do 40-tki? Na kogo jeśli nikogo seksualnie nie zainteresował?” – wszystko zależne jest od konkretnego przypadku. Kiedyś znajomy zwrócił się do mnie z prośbą, bym podpowiedziała mu, co robi nie tak na Tinderze, że nie jest w stanie na dłużej podtrzymać jakiejkolwiek konwersacji. Po moich poradach sytuacja zmieniła się na plus (co prawda nie jakoś drastycznie z uwagi na wspomnianą przeze mnie wcześniej hipergamię, lecz jednak). Poradziłam mu przede wszystkim, aby się ogarnął fizycznie. Dobrał lepszą fryzurę, znalazł swój styl, jeśli chodzi o ciuchy (i nie mam tu na myśli kupowania drogich ubrań – po prostu takich, które pasują do danej sylwetki), nieco schudł, a także by popracował nad zdjęciami (gdyż, mówiąc szczerze, nie umiał robić zbyt atrakcyjnych fotek; zawsze poza była niekorzystna lub światło beznadziejnie dobrane). Kolejna sprawa to opener, czyli ten pierwszy tekst, jakim rzuca się do kobiety. Tutaj faceci robią mnóstwo błędów, lecz jest to temat w zasadzie na osobny wpis. 😉

  15. abcd

    Odpowiedz

    Widać, że artykuł pisała kobieta, poniważ prawie cały tekst to jedna wielka szmira kłamliwa, rzeczywiście jest tuatj parę dobrych rzeczy, ale większośc tego tekstu to jest bzdura jakaś. Absurdalne rady, których nie słuchajcie bo jeśli to zrobicie to wpakujecie się w nieszczęśliwe małżeństwo, gdzie albo będziecie dojeni z siania albo jeszcze was zdradzi

    1. Fetysz Dama

      To ciekawe, ponieważ utrzymuję stały kontakt z kilkunastoma małżeństwami, które – między innymi dzięki moim radom – przetrwały różnego rodzaju kryzysy i mają się obecnie o wiele lepiej, niż wcześniej. Z chęcią podejmę polemikę i podyskutuję rzeczowo, lecz zwroty typu „jedna wielka szmira kłamliwa” nie napawają mnie optymizmem. Jeśli masz klasę i odwagę, aby wymienić spostrzeżenia na poziomie, zapraszam.

  16. slave_for_blackmail

    Odpowiedz

    Hmmm… Myślę iż do spektrum przyczyn „30-letnich prawiczków” i samotności ogólnie dodałbym także zmieniające się czynniki kulturowo-cywilizacyjne. Samotność (jak podaje wielu uznanych psychologów na całym świecie) zbiera swoje żniwo w obecnych czasach i staje się jedno z poważniejszych „chorób cywilizacyjnych”. Dzisiejsza iluzja „łatwego kontaktu w internecie” niestety zmieniła sposoby i formę komunikacji. A wzrost wykształcenia i ogólnie statusu kobiet w społeczeństwach spowodował iż dziś kobieta jest na „wygranej pozycji” jeśli chodzi o dobieranie sobie partnera. Dziś śmiałe, wyzwolone, wykształcone, pewne siebie kobiety mają dość wygórowane oczekiwania względem swojego partnera. Niestety mężczyźni chyba troszkę przespali ten fakt i dziś wielu z nich jest trudno odnaleźć się w obecnej sytuacji.

Dodaj komentarz

Masz konkretną fantazję?

Napisz do mnie.

Skontaktuj się

© 2014 - 2026 Fetysz Dama. Fetysz stóp, noszonej damskiej bielizny, ubrań i szpilek.