Fascynacja BDSM – skąd się bierze i jakie są jej przyczyny?
Fascynacja BDSM nie pojawia się znikąd, choć wielu osobom właśnie tak się wydaje, kiedy po raz pierwszy łapią się na tym, że kajdanki, obroża, kontrola, uległość albo dominacja zaczynają działać na ich wyobraźnię mocniej...
BDSM i uległość
O dominacji, uległości, kontroli, pasie cnoty, upokorzeniu, służbie i granicach, które mają sens tylko wtedy, gdy są świadome.
Fascynacja BDSM nie pojawia się znikąd, choć wielu osobom właśnie tak się wydaje, kiedy po raz pierwszy łapią się na tym, że kajdanki, obroża, kontrola, uległość albo dominacja zaczynają działać na ich wyobraźnię mocniej niż zwykła, przewidywalna bliskość. To nie zawsze jest nagły wybuch. Czasem fascynacja BDSM kiełkuje latami, po cichu, gdzieś między fantazją, ciekawością, nudą w sypialni, potrzebą kontroli albo przeciwnie – pragnieniem, żeby tę kontrolę wreszcie komuś oddać.
Na początku wypadałoby powiedzieć wprost, czym BDSM w ogóle jest. To skrót obejmujący kilka obszarów: bondage i discipline, czyli wiązanie oraz dyscyplinę, domination i submission, czyli dominację oraz uległość, a także sadism i masochism, czyli sadyzm oraz masochizm. Brzmi poważnie? Bo takie właśnie jest. Fascynacja BDSM może być zmysłowa, podniecająca i pięknie intensywna, ale nie jest zabawą dla osób, które nie rozumieją granic, odpowiedzialności i psychiki drugiego człowieka.
BDSM nie polega na tym, że ktoś kupuje pejcz, zakłada czarną bieliznę i nagle staje się dominą albo panem sytuacji. Nie. Fascynacja BDSM zaczyna się w głowie, a dopiero później przechodzi na ciało. Akcesoria są tylko narzędziami. Kajdanki, maska, knebel, obroża, smycz, pas, lateks, skóra czy sznur mają znaczenie dopiero wtedy, gdy za nimi stoi konkretna dynamika, zgoda i świadomość tego, co się robi.
Dlatego w tym wpisie nie będę udawać, że fascynacja BDSM to tylko pikantny dodatek do sypialni. To by było zbyt proste. Fascynacja BDSM może wynikać z potrzeby emocji, z nudy, z tęsknoty za przekroczeniem granic, z pragnienia bycia prowadzonym, z chęci przejęcia kontroli, z masochizmu, z fetyszu, z potrzeby zaufania, a czasem nawet z chęci odkrycia siebie od strony, której człowiek przez lata się bał.
- Fascynacja BDSM – dlaczego tak bardzo działa na psychikę?
- Skąd bierze się fascynacja BDSM?
- Moja droga do fetyszu i BDSM
- Fascynacja BDSM a potrzeba kontroli
- Fascynacja BDSM a nuda w sypialni
- Fascynacja BDSM a fetysze
- Fascynacja BDSM a masochizm
- Fascynacja BDSM a zaufanie
- Czy fascynacja BDSM jest dla każdego?
- Jak bezpiecznie zacząć, jeśli fascynacja BDSM już się pojawiła?
- Gdzie szukać osób, gdy fascynacja BDSM nie mieści się już tylko w głowie?
- Podsumowanie – fascynacja BDSM jako droga do poznania siebie
Fascynacja BDSM – dlaczego tak bardzo działa na psychikę?
Fascynacja BDSM działa na psychikę, bo dotyka czegoś znacznie głębszego niż sam seks. W klasycznym zbliżeniu dwie osoby spotykają się fizycznie, wymieniają czułość, napięcie, pożądanie i przyjemność. W BDSM dochodzi jeszcze rola. A rola potrafi zmienić wszystko. Osoba dominująca nie tylko dotyka. Ona prowadzi. Osoba uległa nie tylko przyjmuje dotyk. Ona oddaje część kontroli. I właśnie w tym miejscu zaczyna się magia, ale też odpowiedzialność.
Dla wielu osób fascynacja BDSM bierze się z tego, że wreszcie mogą przestać udawać. Na co dzień muszą być silni, decyzyjni, rozsądni, opanowani. W pracy podejmują decyzje, w domu ogarniają obowiązki, w relacjach trzymają twarz. A potem przychodzi moment, w którym marzą tylko o tym, żeby ktoś inny przejął ster. Żeby powiedział, co mają zrobić. Żeby wyznaczył ramy. Żeby pozwolił im odpocząć od samych siebie.
Z drugiej strony fascynacja BDSM może pojawiać się u osób, które pragną dominować. Nie dlatego, że chcą kogoś krzywdzić. To ważne rozróżnienie. Dobra dominacja nie jest przemocą. Dobra dominacja jest kontrolą, uważnością i odpowiedzialnym prowadzeniem. Osoba dominująca nie ma robić wszystkiego, na co ma ochotę. Ma umieć panować nad sytuacją, sobą i drugą osobą.
Właśnie dlatego fascynacja BDSM potrafi być tak silna. Bo to nie jest tylko dotyk. To napięcie między „mogę” a „nie mogę”, między rozkazem a zgodą, między ograniczeniem a bezpieczeństwem, między wstydem a podnieceniem. Psychika kocha granice. Zwłaszcza wtedy, gdy można je przekraczać świadomie.
Skąd bierze się fascynacja BDSM?
Fascynacja BDSM najczęściej bierze się z kilku źródeł naraz. Rzadko jest tak, że ktoś budzi się pewnego dnia i mówi: „od dziś interesuje mnie BDSM”, bez żadnego wcześniejszego bodźca. Zwykle coś pojawia się wcześniej. Obraz. Film. Fantazja. Pierwsza myśl o kajdankach. Pierwsze podniecenie na widok obroży. Pierwsze marzenie o tym, żeby ktoś powiedział: „teraz robisz dokładnie to, co ja chcę”.
U jednych fascynacja BDSM zaczyna się od fetyszu. Na przykład od skóry, lateksu, szpilek, pończoch, obroży albo konkretnych akcesoriów. Przedmiot zaczyna działać na wyobraźnię. Nie jest już tylko dodatkiem. Staje się symbolem. Obroża nie jest zwykłą ozdobą na szyi. Jest znakiem przynależności. Kajdanki nie są tylko metalem. Są ograniczeniem ruchu. Pejcz nie jest tylko rekwizytem. Jest zapowiedzią kontroli.
U innych fascynacja BDSM rodzi się z nudy. I nie mówię tego z pogardą. Nuda w łóżku jest prawdziwym problemem wielu par. Ludzie się kochają, są razem, mają wspólne życie, ale ich seksualność zaczyna przypominać odgrzewany obiad. Niby da się zjeść, niby nie jest tragicznie, ale ognia w tym nie ma. Wtedy pojawia się myśl: „a może spróbować czegoś mocniejszego?”. I tak fascynacja BDSM staje się próbą odzyskania napięcia.
Czasem fascynacja BDSM wynika z braku poczucia kontroli w życiu. Osoba, która na co dzień czuje chaos, może marzyć o jasnych zasadach, rolach i scenariuszach. Paradoksalnie BDSM może dawać poczucie porządku. Są ustalenia, granice, hasła bezpieczeństwa, role, początek i koniec. W dobrym BDSM nie ma przypadkowości. Jest struktura. A struktura bywa bardzo pociągająca.
Moja droga do fetyszu i BDSM
Kiedy pytacie mnie, skąd wzięła się moja fascynacja BDSM, nie mogę odpowiedzieć jednym zdaniem. To nie był jeden moment, jedno doświadczenie ani jedna decyzja. U mnie wszystko zaczęło się od kobiecości i fetyszu. Od szpilek, pończoch, bielizny, świadomości własnego ciała i tego, że detal potrafi działać jak zapalnik. Najpierw była przyjemność z wyglądania. Potem z bycia zauważaną. A dopiero później przyszła fascynacja BDSM.
Już jako młoda kobieta lubiłam czuć, że mam na sobie coś, co daje mi przewagę. Pończochy pod spódnicą, seksowna bielizna pod zwykłym ubraniem, wysokie szpilki, które zmieniały mój krok. To było moje małe, prywatne napięcie. Nikt nie musiał wiedzieć, co mam pod spodem. Wystarczyło, że ja wiedziałam. Taka świadomość potrafi działać mocniej niż spojrzenie obcego mężczyzny.
Później zaczęły pojawiać się mocniejsze elementy. Obroże, skóra, metal, kajdanki, akcesoria, które nie były już tylko ozdobą. One miały znaczenie. Wywoływały emocje. Sprawiały, że ciało wyglądało inaczej, a głowa zaczynała pracować intensywniej. Fascynacja BDSM przyszła więc naturalnie, jak kolejny krok. Nie jako szok, ale jako rozwinięcie tego, co już we mnie było.
Zrozumiałam, że kręci mnie nie tylko wygląd. Kręci mnie dynamika. To, że jedna osoba może prowadzić, a druga podążać. To, że można stworzyć sytuację pełną napięcia, ale nadal bezpieczną. To, że kobiecość nie musi być miękka i grzeczna. Może być stanowcza, wymagająca, zmysłowa i bezczelnie świadoma swojej siły. Właśnie w tym miejscu moja fascynacja BDSM stała się czymś więcej niż ciekawością.
Fascynacja BDSM a potrzeba kontroli
Jedną z najczęstszych przyczyn, dla których pojawia się fascynacja BDSM, jest potrzeba kontroli. I uwaga – dotyczy to obu stron. Osoba dominująca chce kontrolę przejąć. Osoba uległa chce ją oddać. Z zewnątrz wygląda to prosto, ale w praktyce jest to jedna z najbardziej złożonych dynamik seksualnych i emocjonalnych.
BDSM i uległość
Uległość bez zasad zostaje tylko fantazją.
Możesz dalej kręcić się wokół swoich pragnień, podniecać się samą myślą i nie wiedzieć, co z tym zrobić. Możesz też napisać do kobiety, która umie nazwać granice, kontrolę, wstyd, posłuszeństwo i potrzebę prowadzenia. Konkretnie. Bez teatralnego bełkotu.
Dla dominującej kobiety kontrola może być bardzo podniecająca. Nie chodzi wyłącznie o rozkazywanie. Chodzi o wpływ. O to, że ktoś reaguje na mój głos, moje spojrzenie, moje polecenie. O to, że mogę budować napięcie, dozować przyjemność, wyznaczać tempo, zatrzymywać, pozwalać, odmawiać. Fascynacja BDSM daje dominującej stronie przestrzeń, w której jej pewność siebie może rozkwitnąć.
Dla osoby uległej oddanie kontroli też może być ogromną ulgą. Zwłaszcza jeśli na co dzień musi być silna. Uległość nie oznacza słabości. To jedna z największych bzdur, jakie krążą wokół BDSM. Uległość wymaga zaufania, odwagi i szczerości wobec własnych pragnień. Nie każdy potrafi uklęknąć, posłuchać, przyjąć polecenie, powiedzieć, czego naprawdę chce i gdzie ma granice.
Dlatego fascynacja BDSM często bierze się z tęsknoty za jasnym podziałem ról. W świecie, w którym wszystko bywa płynne, niepewne i chaotyczne, scena BDSM może być miejscem, gdzie wreszcie wiadomo, kto prowadzi, kto podąża i na jakich zasadach. Kontrola w BDSM nie polega na samowoli. Polega na zaufaniu ubranym w zasady.
Fascynacja BDSM a nuda w sypialni
Nie będę owijać w bawełnę: fascynacja BDSM bardzo często pojawia się wtedy, gdy zwykły seks przestaje wystarczać. Para jest razem kilka lat, zna swoje ciała, zna swoje reakcje, zna ulubione pozycje i nagle orientuje się, że wszystko jest poprawne, ale bez ognia. Niby dobrze, niby blisko, niby przyjemnie, ale brakuje iskry. I wtedy BDSM zaczyna kusić.
Fascynacja BDSM może być odpowiedzią na potrzebę nowości. Kajdanki, opaska na oczy, mocniejszy język, polecenia, scenariusz, drobna dominacja, lekka uległość – to wszystko może wprowadzić do relacji świeże napięcie. Nagle partnerzy nie są tylko „sobą z codzienności”. Wchodzą w role. A rola potrafi obudzić emocje, które dawno zasnęły.
Oczywiście nie każda para powinna od razu rzucać się na głęboką wodę. Fascynacja BDSM nie oznacza, że trzeba natychmiast kupować cały zestaw akcesoriów i planować ekstremalną sesję. Czasem wystarczy rozmowa. Jedno pytanie. Jedno ustalenie. Jedna granica delikatnie przesunięta. BDSM można odkrywać stopniowo, inteligentnie i z klasą.
Problem zaczyna się wtedy, gdy jedna osoba traktuje BDSM jak plaster na wszystkie problemy w związku. Jeśli nie ma komunikacji, szacunku i zaufania, fascynacja BDSM nie naprawi relacji. Może ją nawet obnażyć. BDSM wzmacnia to, co już istnieje. Jeśli istnieje bliskość, może ją pogłębić.
Fascynacja BDSM a fetysze
Fascynacja BDSM bardzo często łączy się z fetyszami. Dla jednych punktem zapalnym są szpilki. Dla innych pończochy. Dla kolejnych lateks, skóra, obroże, smycze, kneble, pasy cnoty, maski, rękawiczki, pejcz albo sam widok osoby w określonej pozycji. Fetysz potrafi być bramą do BDSM, bo uczy, że przedmioty mogą nieść emocje.
Weźmy obrożę. Dla osoby z zewnątrz to tylko dodatek. Dla kogoś, u kogo fascynacja BDSM jest silna, obroża może oznaczać przynależność, poddanie, kontrolę, dumę, zawstydzenie albo podniecenie. Wszystko zależy od kontekstu. To właśnie kontekst nadaje rzeczom moc. Sama obroża nie dominuje. Ale obroża założona przez konkretną osobę, w konkretnej relacji, z konkretnym znaczeniem – to już zupełnie inna historia.
Podobnie działa knebel, kajdanki czy opaska na oczy. Ograniczenie mowy, ruchu albo wzroku wzmacnia psychikę sceny. Osoba uległa czuje bardziej, bo mniej kontroluje. Osoba dominująca prowadzi mocniej, bo widzi reakcje i decyduje, co dalej. Fascynacja BDSM wyrasta więc często z tego, że zwykły przedmiot zaczyna oznaczać coś więcej.
Nie każdy fetysz musi prowadzić do BDSM, ale wiele fetyszy naturalnie się z nim łączy. Jeśli kogoś kręci pas cnoty, kontrola orgazmu, pończochy, szpilki, feminizacja, obroże albo uległość, fascynacja BDSM może pojawić się jako logiczne rozwinięcie. Nie jako przymus, tylko jako kolejny krok w odkrywaniu własnej seksualności.
Fascynacja BDSM a masochizm
Masochizm to temat, który wiele osób rozumie bardzo płytko. Myślą: „ktoś lubi ból”. Koniec. A przecież to jest dużo bardziej skomplikowane. Fascynacja BDSM u osób masochistycznych nie zawsze polega na bólu samym w sobie. Często chodzi o napięcie, oczekiwanie, przekroczenie, oddanie się, przyjęcie bodźca od osoby, której się ufa.
Ból w BDSM nie powinien być chaotyczny. Nie powinien być przypadkowy. Nie powinien być sposobem na wyżycie się. W dobrym BDSM nawet mocniejsze bodźce są kontrolowane, ustalone i obserwowane. Osoba dominująca musi widzieć, czy uległy reaguje dobrze, czy przekracza granicę, czy potrzebuje przerwy. Fascynacja BDSM wymaga uważności, inaczej bardzo szybko może zamienić się w coś niebezpiecznego.
Dla niektórych masochizm ma też wymiar emocjonalny. Chodzi o poczucie bycia „przećwiczonym”, wystawionym na próbę, doprowadzonym do granicy i potem zaopiekowanym. To może być bardzo intensywne, ale właśnie dlatego wymaga ogromnej odpowiedzialności. Im mocniejsza scena, tym ważniejsza czułość po niej. Aftercare nie jest fanaberią. Jest częścią bezpieczeństwa.
Fascynacja BDSM u masochistów często wynika więc z pragnienia intensywności. Zwykłe bodźce są za słabe, zbyt przewidywalne, zbyt gładkie. Potrzebne jest coś, co poruszy ciało i głowę jednocześnie. Ale powtórzę: tylko z właściwą osobą. Masochizm oddany w ręce kogoś niedojrzałego to proszenie się o krzywdę.
Fascynacja BDSM a zaufanie
Bez zaufania fascynacja BDSM jest tylko niebezpieczną zabawą władzą. Zaufanie to fundament. Osoba uległa musi wiedzieć, że dominująca strona nie przekroczy ustaleń. Osoba dominująca musi wiedzieć, że uległa mówi prawdę o swoich granicach, stanie psychicznym i reakcjach. Bez tego nie ma dobrej dynamiki. Jest ryzyko.
Zaufanie w BDSM jest inne niż w zwykłym seksie. Jest bardziej konkretne. Dotyczy ciała, emocji, granic, wstydu, bólu, pragnień, czasem także sekretów. Fascynacja BDSM sprawia, że ludzie mówią sobie rzeczy, których wcześniej nikomu nie powiedzieli. Przyznają się do fantazji, które latami chowali. To może być piękne, ale wymaga dojrzałości.
Dlatego każda scena powinna mieć ustalenia. Co wolno? Czego nie wolno? Jakie są granice miękkie, a jakie twarde? Jakie jest hasło bezpieczeństwa? Co robimy, jeśli ktoś poczuje dyskomfort? Co po wszystkim? Tak, to może brzmieć mało spontanicznie. Ale w BDSM dobre ustalenia nie zabijają napięcia. One je umożliwiają.
BDSM i uległość
Uległość bez zasad zostaje tylko fantazją.
Możesz dalej kręcić się wokół swoich pragnień, podniecać się samą myślą i nie wiedzieć, co z tym zrobić. Możesz też napisać do kobiety, która umie nazwać granice, kontrolę, wstyd, posłuszeństwo i potrzebę prowadzenia. Konkretnie. Bez teatralnego bełkotu.
Fascynacja BDSM bez rozmowy jest jak wejście na głęboką wodę bez sprawdzenia, czy umiesz pływać. Możesz mieć szczęście. Ale możesz też bardzo szybko pożałować. A ja wolę, kiedy erotyka jest odważna, ale mądra.
Czy fascynacja BDSM jest dla każdego?
Nie. Fascynacja BDSM nie jest dla każdego i nie ma w tym nic złego. Nie każdy musi lubić dominację, uległość, ból, ograniczenie, akcesoria czy mocne role. Seksualność nie polega na tym, żeby zaliczyć wszystkie możliwe doświadczenia. Polega na tym, żeby poznać siebie i nie udawać kogoś, kim się nie jest.
Są osoby, które doskonale odnajdują się w klasycznej czułości. Są takie, które potrzebują delikatności, spokoju i równej wymiany bez podziału na role. To jest w porządku. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś wyśmiewa cudze pragnienia tylko dlatego, że sam ich nie czuje. Fascynacja BDSM może być niezrozumiała dla osób z zewnątrz, ale niezrozumienie nie jest argumentem.
Jednocześnie trzeba uczciwie powiedzieć, że BDSM wymaga stabilności. Jeśli ktoś ma problem z komunikacją, nie szanuje granic, łatwo wpada w agresję, manipuluje albo używa seksu do kontroli partnera poza zgodą, nie powinien wchodzić w takie praktyki. Fascynacja BDSM nie może być wymówką dla przemocy. To bardzo ważna granica.
BDSM bez zgody nie jest BDSM. Jest nadużyciem. I tutaj nie ma żadnej gry, żadnej szarości, żadnego „ale”. Zgoda, świadomość i bezpieczeństwo są absolutną podstawą.
Jak bezpiecznie zacząć, jeśli fascynacja BDSM już się pojawiła?
Jeśli czujesz, że fascynacja BDSM zaczyna Cię przyciągać, nie zaczynaj od ekstremów. Zacznij od rozmowy z samym sobą. Co dokładnie Cię kręci? Kontrola? Uległość? Akcesoria? Ból? Upokorzenie? Obroża? Wiązanie? Rozkazy? A może sama atmosfera zakazanego scenariusza? Im lepiej nazwiesz swoje pragnienie, tym łatwiej będzie podejść do niego bezpiecznie.
Potem rozmowa z drugą osobą. Bez presji. Bez wymuszania. Bez tekstów w stylu: „jak mnie kochasz, to spróbujesz”. To jest fatalne. Fascynacja BDSM musi być zaproszeniem, nie szantażem. Można powiedzieć: „mam taką fantazję”, „ciekawi mnie to”, „chciałabym spróbować delikatnie”, „czy byłbyś otwarty na rozmowę?”. To wystarczy na początek.
Pierwsze kroki powinny być proste. Opaska na oczy, związane dłonie, delikatne polecenia, ustalone słowa, kontrola tempa. Nie trzeba od razu budować lochu w sypialni. Naprawdę. BDSM ma wiele poziomów. Fascynacja BDSM może rozwijać się powoli, a powolność często jest dużo bardziej podniecająca niż chaotyczne rzucenie się na wszystko naraz.
I najważniejsze: po wszystkim rozmawiajcie. Co było dobre? Co było za mocne? Co powtórzyć? Czego nie robić więcej? To nie psuje klimatu. To buduje zaufanie. A im większe zaufanie, tym odważniejsza może być kolejna scena.
Gdzie szukać osób, gdy fascynacja BDSM nie mieści się już tylko w głowie?
Jeśli fascynacja BDSM jest w Tobie mocna, naturalnie pojawia się pytanie: gdzie znaleźć osoby o podobnych zainteresowaniach? Najprościej bywa w związku, o ile relacja pozwala na szczere rozmowy. Partnerzy, którzy potrafią mówić o seksie bez wstydu i oceniania, mają ogromną przewagę. Mogą odkrywać BDSM powoli, wspólnie, na własnych zasadach.
Jeśli nie jesteś w związku albo Twoja druga strona nie jest zainteresowana, zostaje internet, społeczności, fora, grupy tematyczne, portale dla osób klimatycznych. Ale tutaj trzeba mieć głowę na karku. Fascynacja BDSM nie zwalnia z ostrożności. Nie każda osoba, która nazywa siebie dominą, panem, uległą czy masterem, naprawdę rozumie bezpieczeństwo i granice. Tytuły w internecie nic nie znaczą, jeśli nie idzie za nimi dojrzałość.
Zanim z kimś wejdziesz w jakąkolwiek scenę, rozmawiaj. Sprawdzaj reakcje. Zobacz, czy ta osoba szanuje odmowę. Czy pyta o granice. Czy nie naciska. Czy rozumie hasło bezpieczeństwa. Czy mówi o aftercare. Czy ma cierpliwość. Najłatwiej rozpoznać niebezpieczną osobę po tym, że spieszy się bardziej niż powinna.
Fascynacja BDSM może prowadzić do pięknych doświadczeń, ale tylko wtedy, gdy nie oddajesz swojego bezpieczeństwa komuś przypadkowemu.
Podsumowanie – fascynacja BDSM jako droga do poznania siebie
Fascynacja BDSM może brać się z ciekawości, nudy w sypialni, potrzeby kontroli, pragnienia uległości, masochizmu, fetyszy, chęci przekroczenia granic albo tęsknoty za intensywniejszym przeżywaniem własnej seksualności. Nie ma jednej przyczyny. Każdy człowiek przynosi do BDSM własną historię, własne pragnienia i własne lęki.
Najważniejsze jest to, żeby fascynacja BDSM nie była ślepym pędem za mocniejszym bodźcem. To nie wyścig. To nie konkurs na odwagę. To nie dowód bycia bardziej wyzwolonym. BDSM ma sens wtedy, gdy jest świadome, bezpieczne, dobrowolne i oparte na wzajemnym szacunku. Bez tego cała zmysłowa otoczka traci znaczenie.
Fascynacja BDSM potrafi być piękna, bo pozwala ludziom zobaczyć siebie inaczej. Osoba silna może odkryć w sobie potrzebę oddania kontroli. Osoba delikatna może odkryć dominującą stanowczość. Para może odzyskać napięcie. Fetyszysta może nazwać coś, co od dawna siedziało mu w głowie. Kobieta może poczuć, że jej seksualność nie musi być grzeczna, cicha i przewidywalna.
Ale powiem to jeszcze raz, bo to zdanie powinno zostać w głowie każdemu, kto czuje, że fascynacja BDSM zaczyna go przyciągać: najpierw zgoda, potem granice, potem zaufanie, a dopiero na końcu akcesoria.
Kajdanki można kupić w kilka minut. Obrożę też. Pejcz, knebel, maskę, skórę, lateks – wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Ale dojrzałości nie kupisz w sklepie. A bez niej fascynacja BDSM może stać się nie erotyczną przygodą, tylko chaosem, po którym ktoś zostanie zraniony.
Dlatego odkrywaj, próbuj, rozmawiaj, pytaj i nie udawaj przed sobą, że pewne fantazje nie istnieją, jeśli wracają do Ciebie coraz częściej. Pragnienia lubią być wysłuchane. Nie zawsze muszą być spełnione od razu, nie zawsze muszą być spełnione w całości, ale warto je zrozumieć.
Fascynacja BDSM nie czyni Cię dziwnym człowiekiem. Czyni Cię kimś, kto być może właśnie zaczyna poznawać swoją seksualność od tej mniej oczywistej, bardziej intensywnej strony. A jeśli robisz to z głową, z klasą i z szacunkiem do granic – możesz odkryć w sobie coś naprawdę mocnego.
Komentarze
manson65
Mam skłonności do uległości, masochizmu, szerokiego fetyszyzmu względem kobiet. Skąd się to wzięło ? Już w okresie dojrzewania przychodziły mi różne fantazje, czasem perwersyjne na te tematy, które jakoś wywoływały silne u mnie emocje zmieszane z podnieceniem. Przez to mam 31 lat i nie miałem związku. Chociaż dobrze zdaje sobie sprawę, że normalny stosunek by mnie nie zadowolił. Co nie znaczy, że uległbym pierwszej lepszej kobiecie i został jej niewolnikiem. Tutaj musi być dobra psychologia ze strony takiej kobiety.