„Uwielbiam, gdy inny posuwa moją żonę” – wywiad z rogaczem
Statystyki jasno pokazują, że wpis o relacji typu cuckold należy do najchętniej czytanych tekstów na moim blogu. Widzę to nie tylko w liczbach, ale również w wiadomościach, które od Was dostaję. Pytań o cuckold,...
Cuckold, hotwife i relacje
O zdradzie kontrolowanej, hotwife, cuckold, fantazjach w związku, rozmowie z partnerką i cienkiej granicy między pragnieniem a ryzykiem.
Statystyki jasno pokazują, że wpis o relacji typu cuckold należy do najchętniej czytanych tekstów na moim blogu. Widzę to nie tylko w liczbach, ale również w wiadomościach, które od Was dostaję. Pytań o cuckold, hotwife, rogaczy, zazdrość, granice i realne funkcjonowanie takiego układu jest naprawdę dużo. I wcale mnie to nie dziwi.
Cuckold to temat, który jednych oburza, drugich fascynuje, a trzecich zawstydza dokładnie dlatego, że za bardzo ich pociąga. Można o nim pisać poradnikowo, można analizować go psychologicznie, można rozbierać na czynniki pierwsze zazdrość, upokorzenie, kobiecą wolność i męską uległość. Ale jest coś, czego nie zastąpi żadna teoria: głos osoby, która naprawdę żyje w takim układzie.
Jakiś czas temu, drogą online, nawiązałam kontakt z mężczyzną, który razem ze swoją żoną praktykuje cuckold. On jest rogaczem. Ona jest hotką. Nie w fantazji, nie tylko w opowieściach z internetu, nie w bezpiecznej teorii czy filmowym scenariuszu. To element ich realnej relacji, z jej podnieceniem, zasadami, emocjami, trudnościami i konsekwencjami.
Sposób, w jaki opowiedział mi o swoim małżeństwie, był na tyle szczery i interesujący, że postanowiłam przeprowadzić z nim wywiad i opublikować go właśnie tutaj. Chciałam pokazać cuckold nie jako pustą fantazję, ale jako konkretną dynamikę między dwojgiem ludzi: mężem, który świadomie przyjmuje rolę rogacza, oraz żoną, która korzysta ze swojej seksualnej swobody jako hotwife.
Od razu zaznaczę: wywiad został przeze mnie zredagowany. Niektórych pytań ostatecznie nie opublikowałam, część odpowiedzi lekko uporządkowałam stylistycznie, aby całość była bardziej czytelna i płynna. Sens rozmowy został jednak zachowany. Nie chodziło mi o tanią sensację, tylko o pokazanie tego, jak taka relacja może wyglądać od środka.
Ostrzegam też, że tekst jest długi. Pierwotnie miała to być jedna seria pytań, ale kolejne odpowiedzi otwierały następne wątki. Z krótkiego wywiadu zrobiła się właściwie pełna rozmowa o zazdrości, podnieceniu, granicach, seksie, małżeństwie, roli hotki, roli rogacza i tym, co dzieje się w głowie mężczyzny, który wie, że jego żona może być z innym.
Jeśli interesuje Cię cuckold wyłącznie jako szybka fantazja, ten tekst może Cię zaskoczyć. Jeśli natomiast chcesz zobaczyć, jak taki układ wygląda oczami mężczyzny, który naprawdę w nim funkcjonuje – czytaj dalej.
Moje kwestiesą pogrubione.
***
Przedstaw się wszystkim – podaj nieco informacji o sobie i o swojej żonie.
Witajcie, czytelnicy bloga Fetysz Damy. 🙂 Wraz z żoną jesteśmy równolatkami, tj. mamy 32 lata. Znamy się od liceum, a małżeństwem jesteśmy już siódmy rok. Warto podkreślić, że nie mamy i nie chcemy mieć dzieci – myślę, że to istotna informacja w kontekście tego, o czym ten wywiad ma być. Mieszkamy w jednym z największych miast w Polsce.
Nie będę odkrywcza – dlaczego cuckold? Jak to się zaczęło, skąd wzięło?
Inicjatywa wyszła ode mnie, mniej więcej dwa lata temu. Wydaje mi się, że takie podejście jest w mniejszości, ponieważ to zwykle kobiety chcą otwierać związek. U nas było zupełnie inaczej – cuckold to mój pomysł.
Wtedy z żoną kochaliśmy się dość rzadko. Niemal zawsze w tle puszczaliśmy sobie jakiś film erotyczny. Któregoś dnia, gdy szukałem jakiegoś filmu, natrafiłem na Brooke Blaze – hotkę, która cuckold praktykuje ze swoim mężem. Spodobało mi się to, że ich treści wrzucane do sieci są autentyczne – nie jest to reżyserka, tylko faktycznie są to filmy nagrywane przez małżeństwo, które dopuszcza do swojej sypialni innych mężczyzn.
Gdy włączyłem nam wtedy jeden z filmów, to zacząłem wyobrażać sobie moją żonę na miejscu Brooke. I… spodobało mi się to. Aczkolwiek żona w sumie jakoś nie wiadomo jak nie skomentowała tego filmu, podeszła do niego normalnie.
Dlaczego Ci się to spodobało?
Podejdę do tego od nietypowej strony – ponieważ uważam, że to kręcący akt dominacji. Oddanie swojej żony innemu mężczyźnie to dominujące zachowanie z mojej strony, de facto „rozporządzam” swoją małżonką. Jest to aspekt, który mnie kręci. W dodatku to zawsze coś nowego, jakieś urozmaicenie życia erotycznego, które w sumie nie było nie wiadomo jak rozbudowane. Wspomniałem już, że wtedy kochaliśmy się rzadko, nasze libido nie było zbyt wysokie.
Zresztą myślałem już sporo wcześniej o trójkącie, aby dołączyć do nas innego mężczyznę. Myślałem, że sprawi to, iż będzie nam się chciało częściej i bardziej. Wyszedłem też z założenia, że im więcej bodźców oraz im więcej sposobów na jednoczesną penetrację, to seks mojej żonie bardziej się będzie podobał. Zrobiłem to po prostu dla jej dobra, aby było jej lepiej i przyjemniej.
Później jednak wizję trójkąta zamieniłem na cuckold.
Jak więc zaproponowałeś swojej żonie tę relację?
Całkiem normalnie, podczas jedzenia posiłku. Zapytałem, czy pamięta ten film, który odpaliłem ostatnio w tle w trakcie seksu. Odpowiedziała twierdząco. Spytałem się więc, czy dopuszcza taką myśl, abyśmy to my znaleźli się w roli występujących tam osób.
Była mocno zdziwiona, powiedziała, że nie myślała nigdy o tym w ten sposób. I w sumie tyle, temat jakoś ucichł, a ja celowo nie chciałem ciągnąć go dalej. Uznałem, że zasiałem ziarno i wrócę do tego za jakiś czas.
Mój plan się nie powiódł, ponieważ… to moja żona poruszyła tę sprawę ponownie. I to już na drugi dzień. Przyznała, że taka wizja ją kręci i że wniosłoby to coś ciekawego do naszego związku, lecz dodała także, iż jest to bardzo ważna decyzja, gdyż możemy popsuć sobie nią naszą relację.
Cóż, znamy się od liceum, to już naprawdę sporo lat. Mimo iż w łóżku działo się u nas niewiele, to jednak na co dzień jesteśmy od zawsze super parą i wiele rzeczy robimy razem, jesteśmy bardzo, bardzo zgodni. Przeprowadziliśmy więc ważną rozmowę, uznaliśmy, że otwarcie związku na innych mężczyzn może się udać i że po prostu w to wejdziemy.
A czy Twoja żona nie pytała, dlaczego proponujesz cuckold zamiast np. trójkąta? Nie zdziwiło jej to, że chcesz być jedynie obserwatorem?
Ja sam jej to wytłumaczyłem, tj. podałem moją motywację. Istotnych jest tu kilka spraw.
Po pierwsze – ten seks był słaby chyba właśnie przez to, że ja w tym uczestniczyłem. Nie jestem nie wiadomo jakim Adonisem, wygląd i sprawność miałem wtedy w sumie poniżej przeciętnej, więc nie mogłem swojej małżonce zaoferować za dużo. Uznałem więc, że wymiana mnie w tej sferze na kogoś innego, ładniejszego, może młodszego i bardziej sprawnego będzie dobrą opcją.
Po drugie – sam swojej żony nie zaliczałem do modelek jak z wybiegu. Prowadziliśmy niezbyt dobre życie pod kątem jakości odżywiania się i uprawiania jakiegoś sportu, zażywania ruchu. Zmierzam do tego, że nasze wzajemne postrzeganie siebie pod kątem estetycznym nie było z najwyższej półki. Nasze przyzwyczajenia żywieniowe były do bani, lekko mówiąc. Uznałem więc, że żona, gdy zyska kochanka, to zrobi coś ze sobą, ze swoim zdrowiem i przez to z wyglądem.
Po trzecie – mimo wszystko nie chciałem porównywać się do nikogo, nawet jeżeli wcześniej myślałem o trójkącie. Gdybym wraz z innym mężczyzną uprawiał seks z moją żoną, to mimo wszystko takie porównania by były. Miałbym problem z tym, że np. ja chciałbym już zmienić pozycję, bo bym nie dawał rady, a on z kolei miałby lepszą kondycję i chciałby kontynuować daną aktywność. Widziałbym też reakcje żony na nas dwóch. Nie chciałem dopuścić do tego, aby np. jakoś bardziej czy też z większą satysfakcją jęczała przy nim, później zmiana pozycji i ja na jego miejscu nie dawałbym już jej takiej rozkoszy. Po prostu uznałem, że lepiej jest całkowicie być z boku. Wóz albo przewóz.
Kolejny raz podkreśliłeś, że coś działo się „wtedy”. Użyłeś czasu przeszłego w kwestii wyglądu, wcześniej wspomniałeś też, że wtedy kochaliście się rzadko. Rozumiem więc, że coś się na tym polu zmieniło?
I to jak! Zacznę od wyglądu, skoro o tym była dopiero mowa.
Co tu dużo mówić, moja żona dostała kręćka na punkcie fit-życia. Została, że tak to ujmę, fitnesiarą. 🙂 Któregoś dnia zakomunikowała mi, że od tej pory koniec ze śmieciowym jedzeniem. Zrobiliśmy też sobie siłownię w domu, lecz to i tak w sumie jej nie wystarczyło, gdyż dodatkowo zaczęła ćwiczyć jeszcze w siłowni na mieście. Tak na dobrą sprawę poza pracą to właśnie siłownia stała się jej nowym hobby.
Jako że zmieniła mocno nawyki żywieniowe, dostosowałem się do jej zasad po prostu z uwagi na koszty oraz logistykę – aby jeść to samo i spędzać mniej czasu w kuchni, nie mieć osobnego menu. Zdrowiej jemy, dbamy o siebie naprawdę mocno i ma to odzwierciedlenie w naszej codzienności.
Ogólnie moja żona teraz bardzo chce się podobać. Naprawdę bardzo. Nosi fajniejsze ciuchy, wygląda dużo bardziej seksownie niż wcześniej. Ma mniej kilogramów, idealną wagę, no i dużo lepsze kształty. Muszę przyznać, że nie wygląda na 32 lata, na sporo mniej. Gdy idziemy gdzieś razem – naprawdę pękam z dumy, że moja małżonka tak wygląda.
U mnie zmiana nie była jakaś ogromna, lepiej jem i więcej się ruszam, ale nie mam takiego bzika na punkcie wyglądu, jak ona. Za to bardzo się cieszę, że ona tego bakcyla złapała.
Wspomniałem też o tym, że seks jest teraz częściej. To prawda, lecz zależy jak na to spojrzeć. Moja żona uprawia go niekiedy nawet kilka razy tygodniowo, ja zaś wcale. 🙂
Na pewno będę chciała jeszcze rozwinąć ten wątek, gdyż to „wcale” bardzo, ale to bardzo mnie zaintrygowało. Wróćmy jednak nieco do sedna. Jak wyglądał ten Wasz pierwszy raz z kimś? Opowiedz, proszę, jak to wszystko się odbyło.
Zbliżały się weekendy, na które nie mieliśmy planów, więc w sumie czuliśmy już pismo nosem i wiedzieliśmy, że niebawem do tego dojdzie. Wiesz, do „tego”.
Cuckold, hotwife i relacje
Marzysz o cuckold lub hotwife? Przestań tylko fantazjować.
Cuckold i hotwife to nie tylko podniecenie, ale też granice, zazdrość i odwaga. Jeśli chcesz wejść w ten klimat bez niszczenia relacji, napisz. Pomogę Ci przygotować rozmowę, zasady i pierwszy krok.
Sprawa była w sumie prosta, żona założyła konto na Tinderze, po czym faceci zaczęli walić drzwiami i oknami z propozycjami seksu. Nie zdawałem sobie sprawy ze skali, że tak wiele tych osób i wiadomości może być.
Już wtedy było ich dużo, teraz sytuacja jest jeszcze lepsza, gdyż wraz z jej zmianą wyglądu na korzystniejszy, może jeszcze bardziej przebierać wśród mężczyzn. Nie ukrywam, że mega mi się to podoba i naprawdę jestem dumny z tego, że moja żona tak się ludziom podoba.
W każdym razie ustaliliśmy, że faceta wybieramy we dwoje. Po prostu musiał nam pasować. Konwersację nawiązaliśmy z kilkoma osobami, ostatecznie padło na jednego z mężczyzn, który miał ledwo ponad 20 lat. Od razu poszła kawa na ławę: „jestem hotką, szukam kochanka, mąż będzie tylko się przyglądał, sam seks bez zobowiązań i bez nawiązywania żadnych relacji poza łóżkiem”. To była nasza główna zasada, że ten facet miał być po prostu fuckboyem. Nie interesowało nas nic poza jego wyglądem, fizjonomią. Zero kontaktu do spraw innych niż seks.
Zgodził się bez problemu, nie miał też oporu z tym, by zrobić sobie komplet odpowiednich badań (żona też oczywiście to zrobiła). Po iluś dniach spotkaliśmy się na mieście, aby się uwiarygodnić, pokazaliśmy też sobie wzajemnie wyniki badań, krótka rozmowa i… w sumie tyle. Umówiliśmy się do jednego z hoteli pod miastem, w którym na co dzień mieszkamy.
Nadeszła sobota, żona spakowała ze sobą nieco rzeczy i pojechaliśmy do hotelu. Byliśmy trochę wcześniej od tego faceta, ponieważ żona potrzebowała chwili, aby się przygotować. Prysznic, makijaż, bielizna i te sprawy – no i czekaliśmy.
Szybkie wtrącenie – kto płacił za hotel?
Gdy rezerwowaliśmy pokój, to my zapłaciliśmy online. Później, już w „tym” dniu, ten chłopak oddał nam połowę kosztów w gotówce. Uznaliśmy, że tak będzie uczciwie. Do teraz koszty hotelu z reguły dzielimy właśnie po połowie.
Aczkolwiek trafiają się specjalne życzenia typu „znalazłem coś fajnego w sklepie, chciałbym, abyś w trakcie miała na sobie rzecz X”, to żona na takie rzeczy się zgadza, tylko że po prostu facet musi tę rzecz kupić i przywieźć do hotelu. Ja również muszę to zaaprobować.
Poznaliśmy np. wielkiego miłośnika lateksu, który kupował jej świetne ciuchy i chciał, aby była w nich w trakcie seksu z nim. Nie ukrywam, miał dobry gust i te rzeczy również niesamowicie mi się podobały. A raczej podobają się nadal, gdyż wciąż je mamy w naszej garderobie.
Jak konkretnie ten pierwszy raz wyglądał? Co się działo w trakcie?
Wszystko było nadzwyczaj „normalne”, o ile tego słowa można tutaj użyć. Żona czekała kilkanaście minut po przyszykowaniu się, facet przyszedł, wziął prysznic, pokazał przyrodzenie (gwarantował, że jest spore i na miejscu okazało się, że serio tak jest) i zabrali się z moją żoną do krótkiej gry wstępnej.
Naprawdę było to „normalne”. Oglądałem jak kochają się dwie osoby, siedząc na fotelu naprzeciwko hotelowego łóżka. Po prostu uprawiali seks – oralny i klasyczny. Trwało to mniej więcej dwadzieścia minut, może pół godziny. Skończył jej na brzuchu, bo tak chciała.
A co z antykoncepcją?
Żona ma od wielu lat wszyty implant antykoncepcyjny. Zatem może działać śmiało, ważne tylko, aby faktycznie wymieniać się odpowiednimi wynikami badań, czego pilnujemy. Dobrze jest się też trzymać możliwie najmniejszej liczby osób do współżycia.
Co zatem było później? Co dzieje się po całej akcji, po takim spotkaniu?
Rozchodzimy się, serio. My robimy swoje, on swoje. Po seksie po prostu prysznic, ogarnianie się i tyle. Wracamy do codziennego życia bez zadawania pytań i dalszego kontaktu, czyli zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. Tak też właśnie było wtedy, za pierwszym razem.
Co wtedy czuliście?
Cóż, gdy on wyszedł z pokoju, to usiedliśmy koło siebie na łóżku. Z moich ust padło pytanie: „i jak?”. Żona powiedziała, że fantastycznie i szczerze mówiąc, ewidentnie tak było, ponieważ widziałem ją w akcji. Żywioł, ogień. Dała się ponieść emocjom, w jej głowie liczył się tylko seks. Miała na starcie takie nastawienie i trzymała je do samego końca. Po prostu przyjemność, co tu dużo więcej dodawać. Myślałem, że to wszystko będzie się działo z jakimiś oporami, lecz wyszło po prostu perfekcyjnie, zgodnie z założeniami.
Wcześniej miała obawy, oczywiście. Tym bardziej że przecież między nami w łóżku było kiepsko, lecz odżyła po prostu po dobrym seksie, ot co.
Jeżeli pytasz o mnie, to… było ciekawie. To słowo najbardziej tu pasuje. Moja żona podeszła do tego z naprawdę dużą lekkością, oddzieliła te mniej więcej pół godziny od swojego życia i tyle. Dosłownie rozpoczęła proces, przeprowadziła go i zakończyła. Ja zaś byłem ciągle pod ogromnym wrażeniem i nie bardzo byłem w stanie ogarnąć, co tu się dopiero wydarzyło.
Generalnie czułem się jak podczas oglądania dobrego filmu erotycznego. „Aktorzy” dali radę, wyglądali świetnie, wyśmienicie to się oglądało. Kawał świetnego seksu, gdzie dwie osoby wiedziały, co robią i po co tutaj są. Potężną różnicę zaś robiła w tym wszystkim rola żeńska… bo to była przecież moja żona.
Widziałem ją szczęśliwą. Po jej reakcjach widziałem, że mega jej się podoba. Czyli spełniłem swoje założenie, gdyż to miało być właśnie po to – aby jej było dobrze. I mi też w zasadzie dobrze było, nie miałem problemu z tym, że brał ją inny. Poważnie, spodziewałem się gorszej reakcji od siebie samego. Nie zmienia to faktu, że te obrazki miałem przed oczami jeszcze przez kilka dobrych dni, układałem sobie to w głowie. Aż ułożyłem do tego stopnia, że zaakceptowałem tę aktywność.
Po prostu uznałem, że mnie to jara, oglądanie takiej akcji. Jest to czynność, którą lubię i akceptuję. Uwielbiam, gdy inny posuwa moją żonę. 🙂
Czy doszło do kolejnych razów z tym samym mężczyzną?
Tak. Spotkaliśmy się w tym samym składzie jeszcze kilkanaście razy.
Żona umawiała się z nim na seks co weekend, tak nam najbardziej pasowało. Ten sam hotel, podobne czynności. Któregoś razu uznała jednak, że znudził się jej i chce spróbować z kimś innym.
Mieliśmy i w sumie nadal mamy taką zasadę, że kochanek musi być w danym momencie tylko jeden. Po prostu jeśli dany facet się jej podoba, to się z nim spotyka – aż do momentu, gdy z niego zrezygnuje i znajdzie sobie innego. Tak jest po prostu łatwiej logistycznie, Tinder nie zaprząta też tyle uwagi, lepiej jest się po prostu wąsko skupić na konkretnej osobie.
Wszystko to brzmi bardzo prosto, również bardzo idealnie. Naprawdę tak jest, że te spotkania to jedynie seks?
Tak. To jest integralna część naszego życia, udostępniam żonę innym facetom. Oglądam, jak się pieprzą i każdy idzie w swoją stronę.
Czy wszystkie spotkania wyglądają tak samo?
Podobnie. Hotel, my nieco wcześniej, żona się szykuje, potem przychodzi on, działają i kończymy spotkanie.
Różnice to przede wszystkim ubiór, ponieważ to ja „ubieram” swoją żonę – wskazuję jej, co na dane spotkanie ma założyć, jak ma wyglądać. Skoro mam oglądać taką akcję, to chcę, aby była ona też skrojona pode mnie, zatem wymagam niekiedy konkretnych szpilek, jakichś szczególnych pończoch itd. Trochę zatem te spotkania reżyseruję, że tak to ujmę. Wychodzę z założenia, że skoro daję jej tę przyjemność, to i ja muszę mieć z niej to i owo.
Czy Twoja żona ma jakieś ograniczenia?
Jeżeli pytasz o rodzaje seksu, to tak – nie uprawia seksu analnego, gdyż po prostu go nie lubi. Oral i klasyk. Oczywiście na różne sposoby, w różnych pozycjach – jak ich poniesie.
Na pewno nie każde spotkanie jest tak idealne, jak to pierwsze. Jakie zatem miewaliście dziwne i niestandardowe sytuacje?
Oj, jest różnie.
Przede wszystkim czasem osoba, która figuruje na zdjęciach, w rzeczywistości wygląda inaczej. Zdarza się też, że deklaruje np. duże przyrodzenie czy też dobrą kondycję, a na miejscu okazuje się, że wcale nie jest tak kolorowo. Wtedy po prostu ucinamy kontakt, dlatego też żona preferuje mieć w miarę stałego, sprawdzonego kochanka. Z obecnym spotyka się już jakieś pół roku, nikomu nic się nie nudzi i ten układ cały czas trwa.
Zdarzyło się też oczywiście parę razy, że zostaliśmy wystawieni i facet nie dotarł na spotkanie. Trzy lub cztery razy były też problemy z badaniami – wyniki były do zakwestionowania lub nie było ich wcale. Kochanek musi być zdrowy i musimy mieć tego dowód, to dla nas absolutna podstawa.
Jakie masz kontakty z tymi mężczyznami?
Jedną z naszych zasad jest to, że rozmawiamy z nimi zawsze we dwoje. Muszę być przy danej konwersacji. Terminy też zawsze ustalamy wspólnie, ponieważ jestem przy każdym takim spotkaniu. To ma pasować trzem osobom, po prostu.
W trakcie spotkania unikamy robienia czegokolwiek, niż tego, po co wszyscy przyszli. Umawianie się na seks jest wbrew pozorom mega proste, odsuwamy na bok wszystkie poboczne sprawy i każdy skupia się po prostu na stosunku. Zawsze zaznaczamy, że nie chcemy przeznaczać czasu na nic innego.
To bardzo ważne, gdyż cuckold to co prawda element naszego życia, ale element również bardzo wyraźny, po który da się sięgnąć w danej chwili, a później odłożyć na półkę.
Dodam jeszcze, że między mną a kochankiem nie ma też żadnych kontaktów w trakcie akcji, z żoną również. Nie wchodzimy w klimaty poniżania, nie wnikam w to, co dzieje się na łóżku. Oni w żaden sposób się do mnie nie odnoszą. Oczywiście niejednokrotnie łapiemy się wspólnie wzrokiem, ale to wszystko.
Cuckold, hotwife i relacje
Marzysz o cuckold lub hotwife? Przestań tylko fantazjować.
Cuckold i hotwife to nie tylko podniecenie, ale też granice, zazdrość i odwaga. Jeśli chcesz wejść w ten klimat bez niszczenia relacji, napisz. Pomogę Ci przygotować rozmowę, zasady i pierwszy krok.
Jak zatem zmieniła się Wasza relacja?
Kochamy się mocniej, niż kiedyś. Nasz związek jest trwalszy, gdyż jest w nim spełnienie seksualne mojej żony. Moje też, lecz przyjemność osiągam na bazie czegoś innego. Jesteśmy bardzo dobrym małżeństwem, mocno na plus zmienił się nasz wygląd. Serio, widzę w tym wszystkim same superlatywy.
Wspomniałeś, że spełnienie osiągasz w jakiś inny sposób. Wcześniej również podałeś nam informację, że nie uprawiasz seksu.
Zgadza się. W trakcie pierwszych spotkań robiłem sobie dobrze ręką, zupełnie jak w trakcie oglądania filmu erotycznego. Uznałem jednak, że to trochę bez sensu – nie chciałem uczestniczyć w tym wszystkim w taki właśnie sposób. Zatem postawiliśmy bardzo konkretną granicę – seks uprawia tylko moja żona, ja nie. Jestem jej partnerem w życiu, robimy wiele rzeczy razem, ale nie kochamy się w fizycznym tego słowa znaczeniu. Od tego ona ma innych.
Ja zaś noszę pas cnoty – czyli coś, co Ci jest doskonale znane, gdyż napisałaś już o tym na swoim blogu. 🙂 Mega lubię ten klimat, uwielbiam w nim chodzić, ponieważ jestem cały czas lekko podkręcony, ale nie do końca spełniony. Pozwala mi to być troszkę „nadaktywnym”. Pas zdejmuję rzadko, w zasadzie tylko celem utrzymywania należytej higieny.
Ale tak totalnie bez seksu, zupełnie nic?
Owszem. Jak wspomniałem, swoją przyjemność dostrzegam gdzieś indziej, taki klasyczny seks nie jest mi do niczego potrzebny. Dochodzę jedynie raz na kilka dni – po prostu żona robi mi dobrze ręką, w łazience, w trakcie mycia się. Robimy to tylko ze względów zdrowotnych. Później klatka z powrotem ląduje tam, gdzie jest jej właściwe miejsce.
Czy Wasz cuckold jakoś ewoluuje, czy dokładacie coraz nowsze elementy do tej relacji?
Tak, widzę różnicę między pierwszymi spotkaniami a obecnymi.
Z początku był w nas pewien rodzaj strachu, teraz już tego uczucia nie ma. Jest za to pełno ekscytacji. Dobieram żonie nowe ciuchy, eksperymentuje też z makijażem. Do garderoby zawitał również lateks, o czym już wspomniałem.
Parę razy myśleliśmy o tym, by pójść w kierunku pewnego dodatkowego upokorzenia, abym był w bardziej damskiej roli, przebrany za kobietę itp. Ale chyba ostatecznie do tego nie dojdzie, raczej nie dostrzegam w tym większego sensu. Wiem, że wiele par działa w ten sposób, urozmaicając cuckold, ale raczej do tego grona nie dołączymy. Wspomniałem zresztą ileś pytań temu, że między mną a nimi nie ma żadnych interakcji i chyba faktycznie tak pozostanie.
Podpatrzyłem za to w sieci, że niekiedy hotki mają jakieś klimatyczne tatuaże – i to już nam się spodobało. Zamawiamy z sieci takie tymczasowe, na stały tatuaż na pewno się nie zdecyduje, gdyż jej się nie podoba ten pomysł. Za to tymczasowe, zmywalne – jak najbardziej. Żona aplikuje je sobie w różne fajne miejsca. 🙂
Interesuje mnie jeszcze jedna kwestia. Co by było, gdybyś któregoś dnia powiedział żonie, że z tym koniec?
Uszanowałaby to. Wiele razy rozmawialiśmy na ten temat i nasze zdanie jest jasne – robimy to wszystko tylko wtedy, gdy oboje się na to zgadzamy. Wycofanie choć jednej zgody – przerywamy. Ale nie zanosi się na to, gdyż cuckold odmienił nasze życie na lepsze.
Czy masz jakieś rady dla osób, które byłyby potencjalnie zainteresowane taką relacją?
Para, która chce wejść w cuckold, musi się kochać. Po prostu jedna osoba musi kochać drugą, bardzo. I na odwrót. To musi być naprawdę silna miłość, silne uczucie, ponieważ wymaga sporo poświęcenia.
Kolejna rzecz to poziom zaufania do partnera. Poziom ten musi być potężnie wysoki. Wszystko trzeba robić razem, w uzgodnieniu. Bez kręcenia, oszukiwania, kombinowania i kłamania.
Trzeba mieć też na uwadze kwestie zdrowotne – zmienianie partnerów jak rękawiczki obarczone jest ryzykiem nabawienia się jakiejś choroby, trzeba to minimalizować jak tylko się da.
I w sumie to tyle – cuckold potrafi odmienić życie na lepsze, lecz wymaga odpowiedniego nastawienia i pewności, że taka relacja wyjdzie. Ryzyko zepsucia się czegoś w związku jest niestety bardzo wysokie, zatem muszą wchodzić w to osoby w pełni świadome.
Bardzo Ci dziękuję. Mam wrażenie, że wywołasz niemałą burzę w komentarzach.
Ja również bardzo dziękuję. Jeśli mogę – bardzo zachęcam właśnie do zamieszczania komentarzy pod tym tekstem. Obiecuję, że zajrzę tu raz na jakiś czas i odpowiem na nie. Aż sam jestem ciekaw, co czytelnicy sądzą na ten temat.
***
Dodam tu jeszcze coś od siebie.
Ten wywiad pokazuje jedną rzecz bardzo wyraźnie: cuckold w realnym życiu nie zawsze wygląda tak, jak wyobrażają go sobie osoby karmiące się wyłącznie filmami, fantazjami i ostrymi opowieściami z internetu. Tutaj nie mamy chaosu, zdrady za plecami, przypadkowego skoku w bok ani dramatycznego trójkąta pełnego niedopowiedzeń. Mamy małżeństwo, które świadomie weszło w określoną dynamikę. On jest rogaczem. Ona jest hotką. A cały układ działa dlatego, że został oparty na zasadach, rozmowie, zgodzie i bardzo jasno wyznaczonych granicach.
Czy to oznacza, że cuckold jest dobry dla każdego? Absolutnie nie. Wręcz przeciwnie. Im dłużej czytałam odpowiedzi mojego rozmówcy, tym mocniej widziałam, że taka relacja wymaga ogromnej odporności psychicznej, zaufania i uczciwości. Nie wystarczy podniecenie. Nie wystarczy fantazja o żonie z innym mężczyzną. Nie wystarczy myśl: „to mnie kręci”. Cuckold bardzo szybko przestaje być tylko obrazem w głowie, gdy w pokoju hotelowym pojawia się realny mężczyzna, realna kobieta, realny seks i realna świadomość, że po wszystkim trzeba wrócić do wspólnego życia.
W tej rozmowie najbardziej interesujące jest dla mnie to, jak mój rozmówca oddziela role. Na co dzień pozostaje mężem, partnerem, osobą bliską. W określonej przestrzeni staje się obserwatorem, rogaczem, kimś, kto seksualną przyjemność żony oddaje innym mężczyznom, a swoją własną odnajduje w kontroli, patrzeniu, reżyserowaniu sytuacji, pasie cnoty i poczuciu, że jego żona rozkwitła jako hotwife. Można się z tym zgadzać albo nie. Można czuć fascynację albo sprzeciw. Ale trudno odmówić tej relacji konsekwencji.
Bardzo mocno wybrzmiewa też kwestia bezpieczeństwa. Badania, ograniczona liczba partnerów, wspólna rozmowa z kochankiem, brak kontaktu poza seksem, jasne ustalenia, możliwość wycofania zgody – to wszystko sprawia, że cuckold nie jest tutaj dziką przygodą bez hamulców. Jest strukturą. I właśnie ta struktura odróżnia świadomy cuckold od zwykłego ryzyka, zazdrości i emocjonalnej ruletki.
Nie da się jednak ukryć, że ten wywiad może budzić skrajne reakcje. Jedni zobaczą w nim fascynujący przykład relacji, w której kobieta zyskuje seksualną swobodę, a mężczyzna odnajduje spełnienie w roli rogacza. Inni uznają, że to przekroczenie granicy, której w małżeństwie nigdy nie powinno się przekraczać. Jeszcze inni przeczytają całość z niepokojącym dreszczem, bo nagle odkryją, że coś, co miało ich oburzyć, zaczyna ich ciekawić.
I właśnie dlatego zdecydowałam się ten wywiad opublikować.
Nie po to, żeby kogokolwiek namawiać. Nie po to, żeby udawać, że cuckold jest prostą receptą na nudę w związku. Nie po to, żeby każdej parze podsunąć pomysł na „urozmaicenie”. Cuckold nie jest zabawką dla relacji, które ledwo stoją na nogach. Nie jest plastrem na brak komunikacji. Nie jest lekarstwem na zdrady, żale, kompleksy i seksualną frustrację. Jeśli związek jest słaby, wpuszczenie do niego trzeciej osoby może nie rozpalić ognia, tylko spalić resztki tego, co jeszcze zostało.
Ale jeśli para jest naprawdę szczera, jeśli potrafi rozmawiać, jeśli ma ustalone granice, jeśli obie strony wiedzą, czego chcą, a czego absolutnie nie chcą – cuckold może stać się dla niektórych czymś więcej niż fantazją. Może być specyficzną, bardzo intensywną i bardzo niecodzienną formą seksualnej dynamiki.
Najważniejsza lekcja z tej rozmowy jest prosta: cuckold zaczyna się od podniecenia, ale przetrwać może tylko dzięki zasadom.
Dlatego jeśli ten wywiad Cię poruszył, nie zatrzymuj się wyłącznie na obrazach. Nie myśl tylko o hotelu, hotce, kochanku, rogaczu, pasie cnoty i obserwowaniu żony z innym mężczyzną. Pomyśl też o rozmowach przed. O badaniach. O zgodzie. O zazdrości. O tym, co dzieje się po wszystkim. O tym, czy potrafiłbyś naprawdę patrzeć. O tym, czy Twoja partnerka chciałaby w ogóle wejść w taką rolę. O tym, czy po fakcie nadal umielibyście spojrzeć sobie w oczy.
Bo fantazja o cuckold bywa cudownie brudna, gorąca i niebezpiecznie pociągająca.
Ale rzeczywistość pyta znacznie ostrzej:
Czy naprawdę umiesz oddać kontrolę?
Czy naprawdę umiesz patrzeć?
Czy naprawdę cieszyłoby Cię szczęście partnerki z innym mężczyzną?
Czy tylko podnieca Cię obraz, którego konsekwencji jeszcze nie dotknąłeś?
Na te pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
A teraz oddaję głos Wam. Jestem bardzo ciekawa, jak odbieracie tę rozmowę. Czy taka relacja wydaje się Wam fascynująca, niebezpieczna, odpychająca, podniecająca, a może po prostu zaskakująco logiczna? Czy cuckold może Waszym zdaniem wzmocnić małżeństwo, czy raczej zawsze jest zabawą z ogniem?
Komentarze są Wasze. I coś czuję, że pod tym tekstem będzie naprawdę gorąco.
Komentarze
M.
Podziwiam za odwagę. Mieć fantazje to jedno ale oglądać własną żonę podczas seksu z innym mężczyzną to już na pewno nie jest obrazek dla każdego. Ja pomimo tego, że interesuję się cuckoldem od wielu lat to chyba nie miałbym odwagi na wprowadzenie tego do realnego życia nawet w sytuacji gdy moja żona byłaby chętna na takie coś. Pozdrawiam i liczę na więcej tego typu wpisów na blogu.
PaźKrólowej
Bycie rogaczem to złożona sprawa, wraz z Żoną już kilka lat prowadzimy takie życie. To ona dobiera mężczyzn jakich chce, kiedy chce i ilu chce. W naszym kraju tematyka cuckoldu nadal wywołuje sporo kontrowersji, ale jak zaczynaliśmy ta sfera była nie do pomyślenia. Na początku spotkania odbywały się sam na sam, byłem w pomieszczeniu obok, albo zamknięty w szafie i przysłuchiwałem się grzecznie. Z czasem stawałem się obserwatorem, aż zacząłem brać bierny i pół aktywny udział zarówno wobec żony jak i kochanków. Mamy kilku zaufanych przyjaciół domu, którzy są dobrze obdarowani przez naturę, dużo lepiej niż ja, dlatego też ówczesna narzeczona dała mi wybór. Bycia razem i zgody na takie życie lub każde idzie w swoją stronę. Było ciężko, były chwile zwątpienia i rezygnacji, jednak podczas pierwszego współudziału. Kiedy zobaczyłem jak maluje się jej przyjemność na twarzy, a z ust usłyszałem „Kocham i dziękuję”, zrozumiałem, że to była właściwa decyzja. 🙂
Niewiempocotoczytam
Teraz czas oczekiwania na wywiad z hotwife. Jakie ma przemyślenia i odczucia w takim temacie. Na pewno ciekawe jest dowiedzieć się czegoś z tego punktu widzenia…
Fetysz Dama
Mogę zdradzić, że zaczęłam działać w tym kierunku. 🙂 Także być może uda mi się namówić fajną osobę do wywiadu.
Niewiempocotoczytam
Ok. Czekamy i wszystkiego dobrego!
lojol
Pierwszy tekst który czytałem, a który nie nosi elementów wymyślanych fantazji na potrzeby czytających.
Taka forma cuckold, w której partnerka jest obiektem czy też elementem ( aktorką) teatru erotycznego jest z mojego punktu widzenia atrakcyjna. „Ona” ma swoją przyjemność. „On” również, choć nie są one takie same. Tak, taki rodzaj oddawania partnerki jest podniecający i bardzo ekscytujący.
Uważam jednak, że miłość i małżeństwo nie mają „monopolu” na takie spotkania. Sam mam kochankę, która jest nieograniczenie oddana mnie i wyobrażam sobie takie relacje między nami po wcześniejszej rozmowie i umowie. Pozdrawiam , Maks.
Fetysz Dama
Dzięki za komentarz. W szczególności zależało mi na tym, by do tematu podejść bardzo prawdziwie i autentycznie – a tylko wywiad z kimś, kto praktykuje ten styl życia, na to zezwala.
Agnieszka
Mój mąż jest impotentem. Załatwił mi parę i mam super sex.Ten pan ma duży sprzęt. Mąż tylko patrzy i ma frajdę a ja fajny sex.
Gość
Zawsze miałem ochotę na seks z cudzą żona.
a
A w drugą: pan i harem suczek?
Wannabe
My z żoną jesteśmy na takim etapie, że bardzo dużo fantazjujemy o cuckold w trakcie seksu, gry wstępnej, gdy podniecenie jest duże. Kręci nas to oboje. Jednak kiedy wracamy do tematu w trakcie dnia, w nie-erotycznych okolicznościach, żona mówi, że kategorycznie by nie zgodziła się na wdrożenie tej fantazji w życie. Ja jestem mniej kategoryczny 😉 ale prawdę mówiąc jestem dosyć zazdrosnym facetem więc sam do końca nie wiem, jakbym zareagował na widok żony z innym. Ciekaw jestem, czy są tutaj pary, które cuckold początkowo wykluczały, a jednak z czasem zdecydowały się na te praktyki